623. Koniec

Wszystko co ma swój początek, ma także swój koniec.

Wielokrotnie zdarzyło się, że gdy zabierałem się za jakiś temat, by umieścić go tutaj na blogu- np związany z rozważeniem jakiegoś fragmentu Pisma Świętego, to przede wszystkim dla mnie przynosiło to duże owoce.

Pisałem, przede wszystkim dla siebie, ale oczywistym jest, że ta moja aktywność blogowa, powinna przynosić także jakieś owoce wśród czytelników. Chciałem docierać do nich z przekazem, że Bóg jest, że warto na niego postawić, tak jak ja kiedyś postawiłem. Tymczasem takich odbiorców zbyt dużo, w ostatnim czasie chyba nie było.

Od dłuższego jednak czasu, coraz częściej pojawiały się u mnie takie myśli, że powinienem to moje pisanie zakończyć, że ten czas mojej aktywności minął a także, że czas blogów w internecie się kończy lub nawet skończył.

 

Uważam, że z każdej minuty będziemy kiedyś rozliczeni. Coraz częściej wydaje mi się, że blogowanie jest zatem stratą czasu. Czuje w sobie przynaglenie by robić coś więcej, by wyjść poza ramy pracy zawodowej i spraw rodzinnych, by zaangażować się dla innych, ale pisanie bloga to nie jest robienie czegoś więcej, to po prostu hobby. Ja tymczasem chcę działać i to w życiu realnym, np w parafii.

Świat realny to u mnie także żona i dzieci. Powinienem być z nimi bardziej… więcej i częściej.

Blog nie zajmował dużo czasu, ale jednak kradł minuty i godziny.

Początkowo miałem zakończyć blogowanie po Wielkim Poście. Bowiem część tekstów na specjalny cykl wielkopostny jest już gotowe. Uważam jednak, że nie ma co zwlekać z tą decyzją.

Pewnie będzie mi tego brakować, bo lubię pisać i … lubiłem to moje blogowanie.

Internetowe pisanie bloga, trwa u mnie już wiele wiele lat. Zaczęło się w listopadzie 2005 roku- blogiem o polityce. Kilka lat później to co na tamtym blogu się pojawiało, dotyczyło w coraz większym stopniu tematów wiary. Potem powstał Deon i możliwość prowadzenia tu blogów. Narodził się zatem blog „Pod Niebem”.

Dziś w „Pod Niebem” pojawia się ostatni tekst…

Dziękuje czytelnikom, innym blogerom i redakcji Deon.pl, za wspólne prawie 12-lat.

Czy nastąpi jeszcze kiedyś ciąg dalszy? Może…

Zatem, definitywnie się nie żegnam, bo kto wie może pojawi się tu kiedyś jeszcze kolejny rozdział.

Może ten koniec, to tylko przerwa… a może nie.

Jedno jest pewne, koniec zawsze jest początkiem czegoś nowego…

1 thought on “623. Koniec

  1. Myślę, że zawiniła konstrukcja DEONa. Kiedyś blogi były po prostu na dole strony, teraz trzeba osobno szukać, a nowsi czytelnicy mogą nawet nie wiedzieć, że jest coś takiego. Życzę Panu wszystkiego najlepszego i znalezienia nowych pasji.
    Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *