Społeczeństwo Wiara

159. Uczestnictwo we Mszy Świętej podczas wakacji za granicą.

Nawet się nie obejrzałem, a od ostatniego mojego wpisu minął ponad miesiąc. Nieplanowany urlop od bloga, spowodowany był nagromadzeniem obowiązków zawodowych (okres sprawozdawczy) a i sytuacją życiową. Poza tym, ten wakacyjny – letni czas, rozleniwia.

No właśnie, urlop, wakacje, słońce wypoczynek. Czy zdarza się Wam zapominać wtedy o Bogu? W ciągu roku gdy prowadzimy zwykłe życie, jesteśmy pochłonięci milionem spraw, pytamy się sami siebie co to jest „czas wolny”, (chyba jakieś zombi, yeti, albo Święty Mikołaj, wszyscy o nim mówią, na niego czekają, ale jakoś nie nie można go spotkać), o dziwo łatwo nam się jest zdyscyplinować, pamiętać o Bogu, o rozmowie z Nim, o modlitwie. W letnim, urlopowym czasie jest dużo gorzej, ja przynajmniej tak mam, jednak myśl o tym, że co to byłby za urlop, gdyby całkiem relację z Bogiem zawalić, wypędza mojego leniwca.

Gdy wyjeżdżamy gdzieś na urlop, nawet za granicę, do zupełnie obcego kraju, robimy wszystko – by nie zaniechać obecności na niedzielnej Mszy Świętej. Nawet gdy jesteśmy z biurem podróży, staramy się w czasie wolnym- znaleźć Kościół Katolicki. (czasem się udaje, czasem niestety nie) Jednak gdy wyjazd organizujemy samodzielnie nie nie wyobrażamy sobie by Msze odpuścić.

Powiem Wam że to fajne doświadczenie, zobaczyć jak wygląda taka niedzielna Msza Święta w lokalnych kościołach. Jaka jest religijność miejscowych, no i zobaczyć też tą powszechność Kościoła, że nie zależnie od kultury, miejsca na mapie świata i języka- pod kątem wiary, jesteśmy jedną chrześcijańską rodziną.

Taka Msza w obcym kraju, może wydawać się nudna, nic przecież człowiek nie rozumie. Tylko, że czytania z danego dnia można przygotować wcześniej, albo w dobie internetu, odszukać i przeczytać, równocześnie gdy w kościele będą czytane. Czas homilii przeznaczyć na własne pobycie z Bogiem, adorację Jego osoby, osobistą modlitwę w ciszy. Stałe części Mszy Świętych, można odmawiać przecież po polsku. Msza Święta to przecież nie teatr, to modlitwa, to rozmowa, to bycie z Bogiem. To jest jak bycie z przyjacielem: nie trzeba wszystkiego rozumieć, nie trzeba koniecznie rozmawiać, ważne jest obecność.

Taka Msza Święta w obcym kraju to może być piękne doświadczenie i duchowe i podróżnicze, które pozostanie w pamięci na zawsze. Jak tam miałem: Msza po węgiersku, chorwacku, włosku czy hiszpańsku. Po za tym, przy odrobinie szczęścia i wysiłku można trafić na Msze Świętą po polsku.

A co jeśli jesteśmy w takim kraju i w takich warunkach, że na Msze Świętą w niedziele nie ma szans?

Wtedy przeznaczamy większy czas na osobistą modlitwę. Zawsze pod ręką są czytania z danej niedzieli, czytamy je rozważamy. Po powrocie do Polski, w zwykły powszedni dzień idę do Kościoła na Msze Świętą, po to by z Nim pobyć, by spróbować nadrobić niedzielną nieobecność.

Bo wakacje od bloga być mogą, ale nie wyobrażam sobie wakacji o Boga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *