Przy okazji premiery filmu „Kler” Smarzowskiego, pojawia się wiele informacji a to wskazujących na skandaliczny stan polskiego kleru, a z drugiej strony barykady pojawiają się głosy że film jest atakiem na Kościół i ma na celu go osłabić i odciągnąć ludzi od Kościoła i księży. Czasem słuchając ludzi Kościoła w tej sprawie , dochodzę do wniosku że robią wszystko by filmowi temu zafundować darmową reklamę, czy uwiarygodnić jego treść. Tymczasem w tej, niezwykle emocjonalnej dyskusji, niejednokrotnie brakuje zdrowego rozsądku.
Duchowni, choć powołani do tego by być naszymi kierownikami duchowymi, by być dla ludzi przykładem, to jednak zwykła społeczność, to faceci tacy jak my wszyscy z tą różnicą, że noszą koloratki. Tak jak, wśród innych społeczności czy zawodów i tam pojawiają się też czarne owce, którym nie tylko daleko do Boga, ale także do zwykłej ludzkiej przyzwoitości.
Zresztą od zawsze Kościół tworzyli czy nawet kierowali nim ludzie niedoskonali. To przecież już apostołowie w wielu wypadkach zawiedli. Święty Piotr, wyparł się Jezusa, Święty Tomasz nie wierzył mimo że był tak blisko Zbawiciela, a Judasz zdradził. Dziś w ramach Kościoła znajdą się i Judasze, niedowiarki tacy jak Tomasz, czy zapierający się Piotrowie. To normalne, bo Kościół tworzą normalni ludzie.
W historii, w śród ludzi Kościoła, znajdziemy i święte osoby i zbrodniarzy.
Błędem Kościoła, a nawet wielkim grzechem było udawanie, że duchowni to osoby święte i tuszowanie wszelkiego zła, które Ci duchowni popełnią. Jeszcze parę lat temu słyszało się o praktyce zwykłego przenoszenia księży z jednej parafii do drugiej, zamiast stanowczo zareagowania w sytuacji gdy jakiś ksiądz narozrabiał.
Jasnym jest iż prawdziwie wierzących nie odciąga od Kościoła fakt, że jakiś ksiądz zachował się jak bydlak bo przecież nie dla księży ktoś wierzy i nie dla nich chodzi do Kościoła. Ludzi zniechęca natomiast postawa jaką po złym zachowaniu księdza przyjmują jego zwierzchnicy, postawa tuszowania i uciszania, po to by się to nie rozniosło. Takie myślenie to strzał do własnej bramki. Bo może faktycznie, dany ksiądz jest niewinny i to tylko nagonka na niego, ale zamiast to tuszować, trzeba to zbadać. Przegięciem, czy wręcz kpiną nie tylko z potencjalnych pokrzywdzonych, z wiernych ale nawet z Ewangelii jest sytuacja w której wewnętrzne śledztwo z czasem się wycisza, a duchowny jak gdyby nigdy nic robi karierę na innej parafii W takich sytuacjach powinny sprawnie działać nie tylko instytucje kościelne, ale powinna się tym zająć prokuratura i sprawę, normalnie jak w każdym innym przypadku wyjaśnić. Gdyby się okazało, że oskarżenia są bezpodstawne, to przecież Kościół – też ma prawo do wystąpienia na drogę cywilną, np w sprawach o pomówienie.
To jest jednak tylko jedna strona medalu.
Druga to linczowanie ludzi Kościoła, za wszystko. Wyciąga się każdą pierdułkę i bród byle by tylko dołożyć księżom i zdyskredytować Kościół. W Polsce, istnieje grupa mediów, w których księża stali się medialnym wrogiem numer jeden, w którego to wroga bije się wszelkimi dostępnymi metodami, słusznie czy nie słusznie. Często atak na Kościół staje się nieobiektywny i jednostronny, często też pozbawiony argumentów, posługujący się stereotypami i niesprawdzonymi badaniami naukowymi, albo pseudonaukowymi. Jednostkowe przypadki tych przysłowiowych czarnych owiec, o których pisałem wyżej często przedstawia się jako normę. Wykorzystuje się każdą sposobność, każde nawet małe potknięcie się duchownego byle by tylko nagłaśniając to potknięcie móc zlinczować Kościół.
Fakt co by nie mówić o księżach i Kościele tym hierarchicznym, Kościół jest jedną z ostatnich, jak nie ostatnią tak dużą organizacją sprzeciwiającą się źle pojętej wolności i stającą na straży tradycyjnych wartości i prawd które od zawsze były podstawą funkcjonowania i rozwoju ludzkiej cywilizacji. W czasach gdy ludzkość uparcie chce podciąć gałąź na jakiej jest osadzona, Kościół wręcz krzyczy że po tym podcięciu nastąpi bolesny upadek i jest drzazgą w oku tych którzy o skutkach tego upadku nie wiedzą, bądź nie chcą wiedzieć.
Krytykując więc księży trzeba też pamiętać o tej drugiej stronie medalu i o tym iż to nie dla księży się wierzy, a sami księża to nie są chodzące anioły. No i trzeba pamiętać, że księża to mimo wszystko wielki dar, dzięki któremu możemy uczestniczyć w jeszcze większym darze jakim jest Eucharystia.
Wracając do samego filmu Smarzowskiego, oglądając go bądź biorąc udział w dyskusji na jego temat, trzeba pamiętać, o tym wszystkim co pisałem wyżej, ale też o oczywistym fakcie, o którym pisał już Św. Jan Maria Vianney: „jeśli ktoś chce zniszczyć religię, najpierw atakuje kapłanów, gdyż tam gdzie nie ma kapłana, nie ma już ofiary Mszy Świętej, nie ma Kultu Bożego”
No i jest jeszcze coś, widziałem tak film „Wesele” jak i „Drogówka” Smarzowskiego. Chyba żyje w innej rzeczywistości, niż pan reżyser. Mimo że wielokrotnie bywałem na weselach, żadne z nich nie wyglądało tak jak to filmowe, podobnie i z drogówką. Jako kierowca, ale i także z racji zawodu, mam dość bliski kontakt z policjantami. Chyba miałem szczęście bo nie trafiłem na tych filmowych.
Czy tak samo „autentycznie” przedstawił księży?
/zdjęcie w tekście pochodzi z portalu wiara.pl/

