„Kto przyjmuje tego, którego Ja poślę, Mnie przyjmuje” słowa z czwartkowej Ewangelii. Słowa wypowiedziane do uczniów w wieczerniku, w Wielki Czwartek, na kilka godzin przed męką.
Kto jest do mnie posłany?
Moi bliscy, rodzina, przyjaciele, żona, dzieci. Mam ich przyjąć, mam być dla nich.
Mam ich przyjąć a zatem być otwarty na ich obecność, na ich potrzeby.
Mam ich przyjąć to znaczy stać się dla nich przyjacielem, nawet wówczas gdy nie jest mi z nimi najlepiej, gdy te relacje są trudne.
W rodzinie a zwłaszcza w małżeństwie, ciągle musimy o tym sobie przypominać, że mamy być nawzajem dla siebie, że winniśmy nawzajem sobie służyć czyli dbać o siebie, czyli dla tej drugiej osoby wyzbywać się swojego własnego egoizmu, własnego ja.
Tak, taka postawa jest niezwykle trudna.


Problem w tym, że kiedy ja potrzebuję pomocy, to się okazuje, że nikt nic nie umie, nie może… Tu może Pan dodać sobie dowolne wymówki w dowolnej liczbie. Wniosek jest prosty: zanim „będziesz dla innych” – POMYŚL. Warto wprowadzać ograniczenia i zasady w tym zakresie, by „reszta świata” nie weszła człowiekowi na głowę.
Pozdrawiam.
Bycie dla innych nie oznacza zgody na wykorzystywanie się, dlatego pełna zgoda co do tych ograniczeń o których Pan pisze