440. Pierwsza Komunia Święta

Sezon na Pierwsze Komunie Święte w pełni. Doskonale pamiętam ten dzień. Było to już kilkadziesiąt lat temu (ach ten czas leci), a mimo to w mojej pamięci widnieją osoby, konkretne zdarzenia tamtego dnia. Była to ciepła, letnia już niedziela. No może wiosenno – letnia. Taki słoneczny dzień. Uroczysta Msza Święta i przyjęcie Ciała i Krwi Pańskiej, na pięknie udekorowanym klęczniku.

W Kościele mówiłem wiersz, nie pamiętam już o czym, ale pamiętam że bardzo ale to bardzo się tym stresowałem. Po Mszy Świętej krótkie jeszcze spotkanie na plebani, zdjęcia z księdzem.

Potem było przyjęcie w domu. Dużo osób, rodzina ta bliska i ta troszkę dalsza. Ile z tych osób, którzy wtedy mi towarzyszyli dziś już nie ma z nami, z iloma zerwała się znajomość, te dzieciaki biegające wtedy wokół domu rozjechały się po świecie.

To piękne wydarzenie, religijne ale także rodzinne. Pierwsze tak ważne wydarzenie w świadomym życiu człowieka. Miałem szczęście do genialnego księdza i wspierającej go katechetki. Ich przygotowanie, nas dzieciaków, to tamtego wydarzenia było genialną pracą. Naprawę przeżywałem wtedy fakt iż mogę przyjąć do swojego serca Jezusa. Było to dla mnie ważne, tak jak cały Biały Tydzień. Pamiętam, że na koniec tygodnia pokominijnego mieliśmy w kościele przysięgę. Otrzymaliśmy kartkę z wydrukowanym jej tekstem, mieliśmy już podpisać a po przyjściu do domu nakleić na tył obrazka pierwszokomunijnego. Dokładnej jej treści nie pamiętam, ale jeden z punktów tamtej przysięgi dotyczył tego że do skończenia 18-stu lat nie będę spożywać alkoholu i palić papierosów. Pamiętam ten punkt, bo wracał do mnie przez kolejne lata dorastania. Wiele razy pokusę napicia się alkoholu czy zapalenia zwalczałem właśnie tym, że przecież kiedyś tam przed laty przyrzekałem. Tamta przysięga pomogła mi nie tylko uniknąć alkoholu aż do osiemnastki ale też zupełnie uniknąć papierosów.

Patrzę na dzisiejsze przygotowania do Pierwszej Komunii Świętej. Patrzę na Kościół który zmienił się w surowego sędziego kontrolującego uczestnictwo dzieci na różnych nabożeństwach. Te karteczki dotyczące Pierwszych Piątków, spowiedzi, majówek, różańców i innych, te organizowanie dodatkowego spotkania modlitewnego w dzień Pierwszej Komunii Świętej po południu (po co to ma służyć i komu) i myślę sobie że prościej jest wprowadzić nakazy, zakazy, podpisywać karteczki i kontrolować obecność niż stworzyć klimat pozwalający na przyciągnięcie dziecka do Boga, i sprawiający że dziecko tak bardzo przeżyje swoją Komunie Świętą, że przez wzgląd na wypowiedzianą wówczas przysięgę będzie potrafiło odmówić swoim rówieśnikom różnych propozycji.

Na koniec jednak i przytyk do nas- dorosłych, do nas rodziców dzieci. Czy my potrafimy sprawić że ta uroczystość staje się w sercach dzieci najważniejszym przeżyciem religijnym, czy staje się jedynie imprezą na której dzieciak dostaje prezenty o których mu się nawet nie śniło. Dbanie o religijny charakter tego wydarzenia to nie tylko rola księdza, to przede wszystkim rola nas dorosłych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *