„Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, Ojciec wasz nie przebaczy wam także waszych przewinień”
Cytat z wtorkowej ewangelii, w której Jezus uczy nas modlitwy „Ojcze Nasz” kieruje nasze myśli w stronę przebaczenia. Wielu kaznodziejów w ostatnim czasie, kładzie duży nacisk na przebaczenie. Mówią wyraźnie: nie ma uzdrowienia bez przebaczenia, nie ma odmiany życia bez przebaczenia.
Przebaczyć innym nie jest tak łatwo. Nikt kto nie doznał dużej krzywdy od innych, nie ma prawa wypowiadać się o przebaczeniu tej krzywdy. W tym kluczu tylko rodzice dzieci, którzy zginęli na drodze zabici przez pijanego kierowcę, mogą wypowiadać się na temat przebaczenia temu pijanemu kierowcy, podobnie inne skrzywdzone osoby mogą wypowiadać się o przebaczeniu jeśli tych co doznali podobnej krzywdy.
Złe emocje po krzywdzie jaką doznaliśmy mogą tkwić w nas latami, mogą być jak kropla która drąży w skale otwór, przez który zaleje nas fala nienawiści i złych emocji do tego kto nas skrzywdził. Jakkolwiek te emocje nie byłyby by uzasadnione, nie powodują one dobra w nas.
Ratunkiem może być właśnie przebaczenie.
Przebaczenie o jakim tutaj pisze, nie jest zmianą nastawienia, nie jest pozbyciem się złych myśli i emocji, nie jest czymś czarodziejskim co powoduje iż nagle kogoś kogo nienawidzę będę lubił. Przebaczenie o jakim piszę jest decyzją. Ja decyduje o tym iż w imię Jezusa Chrystusa nie chcę Cię nienawidzić, nie chce Ci złorzeczyć, wybaczam Ci krzywdy i życzę Ci wszelkiego błogosławieństwa.
Takie przebaczenie jest uwalniające i uzdrawiające i rodzi niespotykany wręcz pokój serca.
Jeszcze bardziej potrzebne jest wybaczenie sobie. Jeśli wyrządziliśmy jakieś zło czasem nie umiemy sobie go przebaczyć. Wyspowiadaliśmy się z niego, naprawiliśmy szkodę z tym złem związaną, a mimo to powraca ono do nas. Potrzeba nam przebaczenia samemu sobie, potrzeba nam wołania iż w imieniu Jezusa wybaczam sobie to i tamto i nie chcę już do tego wracać.
Myślę że Wielki Post to dobry czas by stanąć w prawdzie z samym sobą, by przebaczyć sobie samemu i innym by zdecydować iż nie chcę nosić w sercu urazy do innych ale przede wszystkim do samego siebie. Przebaczenie to dobry początek prawdziwego nawrócenia…. a o takie przecież chodzi.


To jest ważny i trudny temat. I tak naprawdę, o własnych siłach człowiek często nie jest w stanie przebaczyć. To są rzeczy o które trzeba wołać do Boga, żeby pomógł.
Tak to prawda, przebaczenie jest łaską
Aby było przebaczenie, najpierw musi być SKRUCHA i NAPRAWIENIE KRZYWDY – zwłaszcza w poważniejszych sprawach. Z jakiej racji miałbym wciskać przebaczenie winowajcy, który w ogóle nie rozumie, że mnie skrzywdził?
Druga rzecz, to proporcje. Jeśli moja największa „zbrodnia”, to jazda na gapę (bilet okresowy został w innej torbie), a ktoś inny popełnił wielokrotnie więcej zła wobec mnie – pretensje o to, że mu nie wybaczyłem byłyby niestosowne.
Pozdrawiam.
To prawda, przyznanie się do winy, próba naprawy szkody jest ważne i ułatwia przebaczenie. Tak samo ma Pan rację w zakresie proporcji krzywd. Myślę sobie jednak, że przebaczenie w Bożej optyce jest przebaczeniem mimo wszystko. Jest decyzją która sprowadza się między innymi do tego aby mimo krzywdy jaką doznałem od kogoś życzyć i chcieć dla tego krzywdziciela dobrze. Jezus umierając na krzyżu wołał: „Ojcze przebacz im bo nie wiedzą co czynią” wołał zatem o przebaczenie dla krzywdzicieli przez Boga, sam zatem przebaczył. Takie przebaczenie jest jednak, jak pisze we wcześniejszym komentarzu Rafał łaską.