Postaci księdza Jerzego Popiełuszki nikomu nie trzeba przedstawiać. Zamordowany przez SB, za to że nie bał się mówić prawdy w swojej działalności publicznej.
Z dzisiejszej perspektywy można by rzecz że jego działalność miała walor polityczny, że otwarcie przeciwstawiał się władzy komunistycznej, gdy jednak bliżej zapoznamy się z tekstami jego kazań, łatwo dostrzeżemy że nie była to polityka ale czysta ewangelia. W homiliach głosił on prawdę, upominał się prawa człowieka, o ludzką krzywdę, w stanie wojennym o internowanych, upominał się jednak nie atakując nikogo, ale modląc się nie tylko za prześladowanych ale i za prześladowców.
Był wojownikiem prawdy i za tą prawdę oddał życie. Myślę, że ksiądz Jerzy powinien być wzorem dla nas żyjących obecnie. Łatwo nam bowiem zapominać o naszych zasadach, przekonaniach czy wartościach, w obawie przed wyszydzeniem przez innych. Modne jest także krępowanie ust Kościołowi w imię rozdziału Państwa od Kościoła. Tymczasem czym innym jest popieranie konkretnej opcji czy konkretnego polityka (tego na ambonie robić nie wolno), a czym innym jest propagowanie prawdy, promowanie konkretnych wartości i postaw, czy merytoryczne wypowiedzenie się o jakiejś ważnej społecznie sprawie. Tu Kościół nie tylko może ale i ma obowiązek się wypowiadać. W tym kontekście pozytywnie oceniam odezwę Kościoła w sprawie lekcji edukacji zdrowotnej.
„Aby pozostać człowiekiem wolnym duchowo, trzeba żyć w prawdzie. Życie w prawdzie to dawanie prawdzie świadectwa na zewnątrz, to przyznawanie się do niej i upominanie się o nią w każdej sytuacji. Prawda jest niezmienna. Prawdy nie da się zniszczyć taką czy inną decyzją, taką czy inną ustawą. Na tym polega w zasadzie nasza niewola, że poddajemy się panowaniu kłamstwa, że go nie demaskujemy i nie protestujemy przeciw niemu na co dzień. Nie protestujemy, milczymy lub udajemy, że w nie wierzymy. Żyjemy wtedy w zakłamaniu. Odważne świadczenie prawdy jest drogą prowadzącą bezpośrednio do wolności. Człowiek, który daje świadectwo prawdzie, jest człowiekiem wolnym nawet w warunkach zewnętrznego zniewolenia, nawet w obozie czy więzieniu. (…)
Zasadniczą sprawą przy wyzwoleniu człowieka i narodu jest przezwyciężenie lęku. Lęk rodzi się przecież z zagrożenia. Lękamy się, że grozi nam cierpienie, utrata jakiegoś dobra, utrata wolności, zdrowia czy stanowiska. I wtedy działamy wbrew sumieniu, które jest przecież miernikiem Prawdy. Przezwyciężamy lęk, gdy godzimy się na cierpienie lub utratę czegoś w imię wyższych wartości. Jeżeli prawda będzie dla nas taką wartością, dla której warto cierpieć, warto ponieść ryzyko, to wtedy przezwyciężymy lęk, który jest bezpośrednią przyczyną naszego zniewolenia. Chrystus wielokrotnie przypominał swoim uczniom: „Nie bójcie się. Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a nic więcej uczynić nie mogą” ” (Ks. J. Popiełuszko homilia z 31 października 1982 roku)

