Na kanale Bogdana Rymanowskiego odbyła się rozmowa Dawida Mysiora z Marcinem Zielińskim. Ten pierwszy to przedstawiciel tradycjonalistów, a więc katolików negujących dobre owoce Soboru Watykańskiego II, ten drugi to znany charyzmatyk.
Oglądałem tylko część tej rozmowy. Nie byłem wstanie oglądnąć tej rozmowy w całości. Widać bowiem było, w adwersarzach to samo anty nastawienie do siebie, które obserwujemy w licznych programach publicystycznych pomiędzy np PO i PiS-em. Oglądało to się bardzo nieprzyjemnie i brakowało mi w tej rozmowie kogoś zdroworozsądkowego, kogoś to mógłby tematy poruszone w rozmowie przedstawić bez emocji, wzajemnych uprzedzeń, i merytorycznie.
Panowie na początku rozmowy, wyrażali zadowolenie, licząc na to, że być może słucha ich jakaś osoba niewierząca i dzięki tej rozmowie zainteresują kogoś Jezusem. Tymczasem ta rozmowa nie jest wstanie nikogo przyciągnąć, ba raczej odciągnąć.
Uważam, że wiele osób oglądających te rozmowę, a tym bardziej osoby niewierzące nie byliby wstanie zrozumieć o co tym panom chodzi.
Tymczasem Kościół jest jeden. Ten przedsoborowy i posoborowy. Nie wszystko co soborowe, w sposób prawidłowy zostało wprowadzone w życie, być może pewne soborowe decyzje były pochopne i czas na nowo pochylić się nad kształtem liturgii.
Tymczasem tak Pan Mysior jak i Zieliński to dwie skrajności w naszym Kościele i te skrajności jak się okazuje, nie są wstanie bez wzajemnych uprzedzeń porozmawiać o Kościele, To dwa obozy zupełnie inaczej rozumiejące wiarę i interpretujące Pismo Święte.
Rozumiem, że w Kościele są różne duchowości, rożne drogi do odkrywania życia z Jezusem, może być droga tradycjonalistów, może i charyzmatyków i wiele wiele innych drug. Tylko że te drogi nie powinny się wzajemnie zwalczać, a powinny się uzupełniać, biec niejako obok siebie.
Rozmowa u Bogdana Rymanowskiego pokazała że jest inaczej i to bardzo zła wiadomość.


Mnie się zdaje, że osoby z tzw. „złotego środka” Kościoła Jezusowego (czyli ani zbytnio i sztywno przywiązane do tradycji ani nie ulegające zbytnim emocjom, jak to często czynią ruchy charyzmatyczne) nie maja parcia na szkło, tak jak ci panowie.
Może tak być, ale szkoda