Kilka dni temu, jak co dzień, z samego rana, w wielkim pośpiechu wpadam z dzieckiem do przedszkola, szybko pomagam mu się rozebrać, pospieszając by jak najszybciej „dostarczyć go” do sali, wiem przecież że zaraz czeka mnie mozolna jazda w korkach przez miasto, a na czas do pracy zdążyć muszę. Z tej porannej gonitwy wybił mnie…Continue reading 560. Krzyżyk na drogę…

