Chciałbym na tej stronie internetowej dzielić się z Wami tym co dla mnie w życiu najważniejsze, ale i też najintymniejsze. Chciałbym, by poniekąd to miejsce było takim moim prywatnym świadectwem o ważnych dla mnie sprawach, o wyzwaniach jakie to życie przynosi i celach które chcę osiągnąć. Myślę, że to dobry pomysł by wszystkie te sprawy były pokazane w perspektywie czasu, w którym co roku od adwentu aż do końca listopada prowadzi nas Kościół.
W najbliższym czasie zmieni się w moim życiu dosłownie wszystko. Zacznie się zdecydowanie trudniejsza jego część. To dla mnie osobiście wielkie fascynujące wyzwanie ale jednocześnie wielka obawa czy dam radę, czy podołam.
Pojawiają się strachy z przeszłości, że nie jestem na to zbyt dobry, że nie potrafię, że ze mnie życiowa niedorajda. Tak, był taki okres w moim życiu, gdy byłem w liceum, że popadłem w totalne kompleksy, towarzystwo w którym nie byłem akceptowany złamało moją psychikę tak dalece że potem już na studiach dziwiłem się że ktoś traktuje mnie poważnie, fair, że ktoś chce bym był częścią jego życia – w takiej czy innej formie. Od liceum, zdarzyło się wiele okazji, które pokazują że te przeświadczenie o życiowej niedorajdzie to wierutna bzdura. Jednak, brak wiary w siebie, niepewność swoich racji to strachy które wracają w różnej formie co jakiś czas. Zwłaszcza w obliczu jakiegoś wyzwania życiowego.
Teraz te strachy, jakoś znów wróciły. Wróciły bo może to co robię nie idzie tak jakbym chciał, bo może robię coś źle, może czas na zmiany. Nie chce się poddać, nie chce by strachy z przeszłości znów mnie pokonały.
Wielu mówi, że firma która prowadzę w dzisiejszych czasach nie może przynieść przyzwoitego zysku, wielu mówi że bez znajomości nie znajdę dobrych zleceń. Sam coraz częściej zaczynam tak myśleć, ale jakże piękną byłaby chwila gdybym jednak pokazał przede wszystkim sobie- że jednak to co robię ma sens, że przynosi sukces, że to co robię robię dobrze.
Znacie powiedzenie Ignacego Loyoli
„pracuj tak jakby wszystko zależało od ciebie, ale ufaj tak jakby wszystko zależało od Boga”.
Ten adwent to, więc dla mnie początek oczekiwania, na to co wydarzy się w przyszłym już roku, to czas przygotowania się na to wydarzenie, to też czas próby uporządkowania mojej firmy i życia według rady z powyższego cytatu. W tym czasie oczekiwania chodzi bowiem o to by nie dać się zwariować, by nie zapomnieć o tym co najważniejsze, by nie pochłonęła nas magia konsumpcjonizmu, materializmu i zajmowania się błahostkami, by nie stracić z oczu wskazać które dalej Ten na którego narodziny każdego roku tak bardzo czekamy.
No i chodzi też o to by nie rozpamiętywać tego co nam się nie udało, nie podkreślać swoich wad i nimi zasłaniać własne niepowadzenia, ale by walczyć wbrew wszystkiemu, próbować pokonać wady. Dla wielu wyda się to naiwne, ale chodzi też o to by uwierzyć w Boga i Bogu no i w swoje możliwości, bo jeśli nie ja to kto?
Jeśli nie Ty drogi czytelniku to kto?
Jak śpiewa Mietek Szcześniak:
„Przejdą każdą z trudnych dróg, nie przestaną wierzyć w cud dojdą tam, gdzie innym brak sił.
Nie uwierzą, że to źle Kochać Cię.”
Zresztą posłuchajcie sami (KLIK) i… bądźcie takimi właśnie naiwniakami. Warto.

