6. Boże Narodzenie zmienia żenadę w sukces!

Bóg miał beznadziejny start. Wystarczy bowiem zobaczyć na żłóbek, na pasterzy, nawet na miejsce narodzenia. To wszystko jest takie żadne. Bóg, jeśli już chciał pojawić się w ludzkiej postaci mógł zrobić to zupełnie inaczej, właściwie w każdy sposób, a wybrał ten taki żaden.

Oto bowiem Bóg rodzi się w prowincjonalnym miasteczku, poza domem- w trakcie przymusowej podróży swoich rodziców. Rodzi się w jakiejś grocie skalnej, gdzie pasterze trzymają swoje owce. Świadkami tego wydarzenia, oprócz magów są właśnie pasterze- czyli biedacy, praktycznie bezdomni, najbardziej ubogi element w ówczesnej hierarchii społecznej, na dodatek najmniej wiarygodny element.

Bóg wybiera sobie na swoich ziemskich rodziców ubogich rzemieślników z prowincjonalnego miasteczka Nazaret. Na dodatek Maryja zachodzi w ciąże, wówczas gdy nie miała jeszcze męża, a więc wtedy gdy była zobowiązana do czystości. Możemy sobie wyobrazić z jakim odbiorem społecznym spotkała się nieślubna ciąża Maryi, i co by się stało gdyby Święty Józef tego nie zaakceptował.

Można więc powiedzieć, że w takiej beznadziei w takiej żenadzie, Bóg rozpoczyna misje zbawienia.

Dziecko jakie przyszło na świat wśród pasterzy- odrzutów społecznych, w ubogiej rzemieślniczej rodzinie na prowincji ma rozpocząć misje zbawienia, ma dotrzeć do serc i umysłów mu współczesnych i to wszystko ma stać się początkiem nowej wiary, nowego Kościoła, który z założenia ma dotrzeć z Dobra Nowiną do każdego mieszkańca globu.

I to co najlepsze- to się udaje!

Ja, czasem, gdy patrzę na te wszystkie przeciwności losu, na to, że jestem taki żaden, że nie mam nic, że nie wiem jak to wszystko ogarnąć by osiągnąć coś w tym życiu to łatwo popadam w zniechęcenie i dół.  Zwłaszcza gdy na około tyle niesprawiedliwości, gdy by dostać pracę, rozkręcić jakiś biznes to w Polsce trzeba być albo dobrze urodzonym- najlepiej w powiązaniu z nomenklaturą poprzedniego ustroju, albo mieć konkretne znajomości. Jak w takich warunkach mam poważnie myśleć o życiu, o zakładaniu rodziny o planach na przyszłość?

Betlejem daje odpowiedź.

Dziecko, które przyszło na Świat w nędznej grocie potem całe swoje życie prowadziło w łączności z Bogiem Ojcem. Wszystkie działania Jezusa- Boga – ale parzcież też człowieka z krwi i kości- poprzedzone były modlitwą, czasem postem i totalnym zaufaniem do Boga.

No i wreszcie odwaga. Gdyby Jezus się nie odważył podjąć misji zbawienia, porzucić warsztat w Nazarecie, nic by z Bożego Narodzenia nie wyszło, gdyby Jego matka nie odważyła się zaufać bez pamięci Aniołowi i zgodzić się na palny Boga względem niej, samego Bożego Narodzenia pewnie by nie było.

Zaufanie Bogu, powierzenie mu wszystkich naszych spraw na modlitwie, oraz na końcu odwaga, by porzucić to co wygodne, bezpieczne, by wziąć życie we własne ręce i z pokorą przed Boża opatrznością realizować plany, marzenia, cele to wystarczająca recepta na sukces. Wszak Betlejem, które było tak beznadziejnym startem dla dzieła zbawienia, nie przeszkodziło by Dobra Nowina dotarła do każdego krańca globu, a samo dziecko z betlejemskiej groty stało się najważniejszą postacią w historii Świata do której to postaci odnoszą się wszyscy, niezależnie od wiary i reprezentowanych poglądów.

I to jest najbardziej radosne i optymistyczne przesłanie z Betlejem!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *