Społeczeństwo

39. Lęk przed końcem świata

koniec-swiataTen czas końca roku liturgicznego i potem początku adwentu to w Kościele czas gdy w czytaniach zwraca się naszą uwagę na apokalipsę i koniec czasów.  

Przy tej okazji częściej też, na różnych portalach- zwłaszcza takich nazwijmy to tradycyjno- katolickich- pojawiają się teksty wieszczące koniec świata, często też te portale przypominają przepowiednie różnych mistyków opisujące znaki końca czasów, wskazujące iż żyjemy w czasach ostatecznych.

Dziwie się tym tekstom.

Bo po pierwsze, to że żyjemy w czasach ostatecznych to jest jasne. Jak mówi Kościół, czasy ostateczne trwają od chwili gdy Jezus wstąpił do nieba.  

Po drugie, nie lubię tego straszenia końcem świata, tego przebijającego się z tych tekstów lęku. Jeśli nawet przepowiednie na jakie powołują się te teksty są prawdziwe i zostały objawione różnym świętym mistykom, to cóż z tego, dlaczego mamy się lękać?

Po za tym, winniśmy się uczyć od pierwszych chrześcijan, którzy podobno z wielką nadzieją czekali na ten dzień, ponowne przyjście Pana, wiedzieli że to będzie dla nich dzień wielkiej chwały i radości. Ważne jest też co innego, przecież nasz osobisty koniec świata, a więc koniec szans na zbawienie, to będzie nasza własna śmierć, która może wydarzyć się w każdej chwili, nawet zaraz. Po co więc lękać się końca czasów, który może nastąpić też za chwile, a może i za wiele milionów lat. Wie to tylko Bóg.

Dla nas, chrześcijan, odpowiedzią na te  lękiem przesączone teksty, winien być przekaz z ze źródła, a więc z Pisma Świętego, a tam czytamy:

Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z wielką mocą i chwałą. A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie Łk 2, 27-28

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *