52. Życie bez lęku…

Nie wiem czy Wy tak macie, ale mnie strasznie denerwują katolicy co to w całym współczesnym świecie widzą zło czy w innych ludziach widzą w większości zdeprawowanych lewaków. Życie w strachu przed potęgą złych mocy musi być straszne.

Jasne że szatan istnieje, jest bardzo groźny. Jasne że wiele z tych rzeczy które ofiaruje współczesny  Świat, jako chrześcijanie musimy odrzucić. Tym katolikom pewnie umknęło gdzieś, że te złe moce to tylko stworzenie boże. Tu nie ma równorzędnej walki dobra ze złem. Dobro to Bóg, zło to tylko jedno z jego stworzeń które Bogu się zbuntowało. Ta walka jest już wygrana.

Jeśli więc jesteś z Bogiem to żaden diabeł Ci nie groźny. Bądź w łasce uświęcającej, trwaj przy Bogu i ciesz się życiem!

Denerwują mnie też Ci chrześcijanie co to, wpatrując się w swoje wady, ograniczenia, a często jednie kompleksy boją się żyć.  Mają marzenia, ale boją się je realizować. W ich głowie pojawia się pomysł na jakieś działanie, zbudowanie czegoś, ale zawsze wtedy pojawia się jakieś „ale”.

Chłopakowi podoba się dziewczyna. Chciałby poznać ją bliżej. Zamiast jednak podjąć działania by ja poznać, rezygnuje bo w jego głowie pojawia się myśl że ona nie będzie nim zainteresowana,  że nie będzie wiedział co powiedzieć, że taka dziewczyna jak ona nie zwróci uwagi na kogoś takiego jak on.

Olać te wszystkie uprzedzenia. One są przejawem działania tego z rogami. Część z chrześcijan boi się diabelskiego Świata, zapominając że większość uprzedzeń do Świata i myśli ograniczających działania to właśnie podszepty tego z rogami.

Jeśli dziewczyna nie zwróci uwagi na tego chłopaka, da mu kosza, albo rozmowa nie będzie się kleić. To trudno!. Jej na pewno będzie miło że ktoś zwrócił na nią uwagę, nawet jeśli tego kogoś odrzuci. Odrzucony zdobędzie doświadczenie, a i może wspomnienia które kiedyś powodować będą uśmiech na jego twarzy.

Denerwują mnie też chrześcijanie- głównie letni- którzy wyśmiewają się z kogoś bardziej zaangażowanego w Kościele, bądź angażującego się w życie publiczne. Często wyłapują grzechy kogoś takiego, jego wady i się wyśmiewają. Wielu przez takie wyśmiewanie rezygnuje z zaangażowania się  w parafii lub po porostu w jakiejś instytucji społecznej, publicznej. Pamiętajmy że zarówno te drwiny jak i rezygnacja to podszepty tego z rogami. Ci co się śmieją też mają swoje wady. Każdy je ma.

Trzeba olewać to co ogranicza i iść odważnie przez życie. Z radością i podniesioną głową, w pełni z życia korzystać.

To nasze ziemskie życie winno być takim karnawałem. Powinniśmy odważnie realizować nasze plany i marzenia, oczywiście nie zapominając o odrzuceniu wszystkiego tego co grzeszne i złe, że napisze tak górnolotnie.

Wstań nie skupiaj się na swoich słabościach i wątpliwościach. Żyj wyprostowany

                                                                                                         Jan Paweł II

2 thoughts on “52. Życie bez lęku…

    1. Tak dokładnie. Przypomina mi się jeszcze jedno słynne zdanie JP2 „Nie lękajcie się otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi” Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *