51. Historia pewnych postanowień

Lubimy postanowienia. Ile to już razy z Nowym Rokiem wkraczaliśmy w nowe lepsze życie. Od 1 stycznia NN roku, zmieniliśmy styl życia, rzucaliśmy używki. Ile razy, nie wyszło z tego nic, a zapał gasł wraz z upływem kolejnych dni roku i gdzieś koło lutego nasze postanowienia stawały się kolejnymi niezrealizowanymi marzeniami

Tak samo zresztą jest z postanowieniami na czas Adwentu, Wielkiego Postu. Może z wyłączeniem tych takich, stosunkowo prostych jak odmawianie sobie słodyczy, ile razy odpuściliśmy. Jak było w tym roku z roratami?

Może zatem nie warto czekać na nowy rok, czy specjalne okazje? Każdy dzień jest nową szansą. Jest jak czysta karta i tylko od Ciebie zależy jak ją zapiszesz.

Chcesz coś zmienić w swoim życiu, nie potrzeba Ci do tego magicznych dat. Nie czekaj na nie. Zacznij już teraz, natychmiast- nie jutro.

Jeśli dziś Ci nie wyszło, upadłeś znów, nie czekaj na kolejną magiczną datę, natychmiast zacznij powstawać, nie zważaj na porażki. Walcz codziennie, od nowa i pamiętaj:

Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą

Św. Augustyn

 


Witam w Nowym Roku na moim blogu. Po adwentowych opowieściach, czas na zwykły rozkład jazdy. Co tydzień tutaj na blogu znajdziecie, coś nowego. Nowy wpis będzie się ukazywać w każdy czwartek- piątek. Tematy tutaj poruszane będą różnorodne, od typowo religijnych, przez społeczno – polityczne, podróżnicze czy kulinarne. Będę chciał dzielić się z Wami moim życiem, ludźmi których spotykam w mojej pracy zawodowej ich niezwykłymi historiami, a i często piękną obecnością Boga w ich życiu. Pod niebem, naprawdę jest pięknie- tak jak dziś- gdy w około zasypany śniegiem świat.

4 thoughts on “51. Historia pewnych postanowień

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *