Powierz Panu swoją drogę i zaufaj Mu: On sam będzie działał. (Ps 37, 5)
To zadziwiające jak często się boimy o naszą przyszłość bądź przyszłość naszych bliskich. Może nawet boimy się żyć! Z obawy przed porażką marnujemy kolejne okazje by droga naszego życia była drogą fascynującą. Zamykamy się w swojej skorupie i rezygnujemy z relacji, pasji, rozwijania zainteresowań realizowania marzeń.
Gorzej, czasem rezygnujemy z naszego życiowego powołania. Chłopak boi się podejść do dziewczyny bo boi się odrzucenia, potem zwleka z oświadczynami- bo boi się odpowiedzialności, następnie zwleka z poczęciem dziecka z obawy o to że nie będzie wstanie je utrzymać. Inni boją się założyć firmę, bo przecież jest konkurencja, bo biznes może paść, inni boją się porzucić wyniszczającą ich pracę bo tak trudno znaleźć nową. Tylko że z perspektywy czasu te obawy to bzdura! Może nawet podszept szatana.
Nie wiem czy Wy tak macie, ale u mnie często pojawia się myśl, o tym co to będzie, jeśli dane moje przedsięwzięcie się nie uda. Często te moje myśli okazują się z czasem kompletną bzdurą bo w trakcie realizacji jakiegoś zadania tam gdzie wypatrywałem problemów nie pojawiły się a tam gdzie nie przypuszczałem że będą uderzyły, ale i tak sobie z nimi poradziłem.
Zamiast się lękać powierz swoje życie Bogu, przedstaw Mu każdy swój problem, zwróć się do Niego przed podjęciem każdej życiowej decyzji i uciekaj się do Niego w trakcie każdego życiowego zakrętu. Bądź Jego dzieckiem, on sam zatroszczy się o Twoje życie. Nie zamartwiaj się na zapas!
Wiem… łatwo napisać, trudniej tak żyć. Sam uczę się żyć w zaufaniu Bogu. Czasem zupełnie Go nie rozumiem, czuje jakby zapomniał o mnie i nie chciał rozwiązywać moich problemów. Po czasie jednak widzę że był, działał, pomagał, wspierał. Dlatego, drodzy czytelnicy uwierzcie, Jemu naprawdę warto zaufać i powierzyć swoje życie! Nie będziecie może widzieć efektów, ale z perspektywy czasu zdejmiecie się jak bardzo działał!

