
Film „Dwie korony” o świętym Maksymilianie Kolbe rozczarował i to bardzo. Ma on dla mnie dwa oblicza. Jedno: to świetne fragmenty fabularne, genialna gra aktorska, przepiękne kadry. Drugie: niedopracowana i nudna cześć dokumentalna. To drugie oblicze sprawiło że wyszedłem z kina rozczarowany.
Pamiętam gdy, pierwszy raz zobaczyłem zwiastun filmu, widziałem wówczas że muszę go zobaczyć w kinie. Plejada gwiazd aktorskich, piękne kadry i nietuzinkowa postać głównego bohatera, to przecież gwarancja dobrego kina.
Tymczasem po kilku minutach części fabularnej rozpoczęła się część dokumentalna. Tak! Wiedziałem, że to fabularyzowany dokument, ale dokumenty mogą na równi z filmami fabularnymi zapierać dech w piersiach. Tu tak nie było. Kolejne więc bardzo dobre fragmenty fabularne przerywane były przydługimi i nudnymi fragmentami dokumentalnymi. W tych ostatnich głównie występowali ojcowie Franciszkanie i niestety ton w jakim opowiadali o świętym Maksymilianie Kolbe był przykładem typowego księdzowskiego stylu wymowy, tak dobrze nam znanego z kazań czy „krótkich” ogłoszeń duszpasterskich. Wiało nudą i co gorsza ojcowie przedstawiali świętego w sposób odrealniony, jak jakiegoś mocarza z nadzwyczajnymi zdolnościami, a nie osobę z krwi i kości tyle że zanurzoną w Bogu. To oddala jego postać od zwykłych ludzi. Sprawia że Święty z kogoś kto ma być przykładem do naśladowania, staje się niczym średniowieczni święci daleką postacią spoglądającą z kościelnych obrazów. Księdzowski, ołtarzykowy obraz Świętego był potem, co prawda, niejako kontrastowany w części fabularnej czy poprzez wypowiedzi lektora lub samego reżysera w części dokumentalnej. Nie mniej ilość wypowiedzi ojców franciszkanów w tym księdzowskim stylu, była tak duża, że miało się wrażenie iż jest się na przydługim niedzielnym kazaniu o świętym a nie na fabularyzowanym, kinowym dokumencie.
Szkoda, bo gdyby bardziej popracowano nad sposobem narracji w części dokumentalnej i wykonano by ją w sposób bardziej odpowiadającym dzisiejszym reporterskim standardom, film byłby genialny, bowiem przedstawia on wiele interesujących a nieznanych szerokiej opinii publicznej faktów o Świętym Maksymilianie Kolbe. Treści muszą mieć jednak, atrakcyjną formę, a tej w tej części dokumentalnej- niestety zabrakło.
Mimo wszystko, biorąc pod uwagę fakt przepięknej części fabularnej i bogatej w ciekawe informacje części dokumentalnej, polecam obejrzeć ten film.

