141. POST WE DWOJE: małżeńskie priorytety

Budowanie w małżeństwie więzi, to przede wszystkim trudna sztuka znajdowania złotego środka między tym co w życiu ważne: jak praca, dzieci, utrzymanie domu, a najważniejsze: szczęśliwe małżeństwo.

W narzeczeństwie jest łatwo. Spotykamy się, mamy czas dla siebie, cieszymy się sobą i celebrujemy to piękne coś, co jest między nami. Małżeństwo, to przede wszystkim, zwykłe szare życie, i nawał codziennych obowiązków. Czym dłużej w las, tym trudniej o chwile dla siebie. Często jest też tak, że robiąc coś, w naszym szczerym zamiarze, dla małżeństwa, tak naprawdę to małżeństwo zaniedbujemy.

Jako facet chce utrzymać rodzinę, ambicja nie pozwala mi jednak na to by było to takie zwykłe utrzymanie. Chodzi o to, by zapewnić jej odpowiedni poziom. Haruje więc od rana do nocy, zarywając też weekendy. Chce dobrze, chce przecież zapewnić im godny byt. Siedzę w tej pracy, w tą sobotę czy niedziele a wolałbym być z rodziną, wypruwam sobie żyły. Nie, nie robię tego z miłości do pracy, ale z miłości do żony i dzieci. Robię to dla nich. Nie jest mi z tym dobrze, tęsknie a nimi i chciałbym z nimi spędzać czas, ale jestem w pracy bo dzięki temu będę mógł im zapewnić większy poziom życia. Po takim dniu pracy, przychodzę do domu, zmęczony, spracowany. Marzę o tym by czule przywitała mnie żona i byśmy spędzili wspólnie leniwy, pełen relaksu wieczór. Tymczasem po otwarciu drzwi, spotykam żonę w najbardziej wojowniczym i wrednym wydaniu. Wykrzykującą, że znowu mnie nie było, że ona jest mi niepotrzebna.

We mnie pojawia się bunt. Jak to? Robię to przecież dla nas! Jest też rozczarowanie i gniew. Ona w ogóle nie docenia moich wysiłków, jeszcze ma pretensję!

Tylko, że tak naprawdę ma rację! Poświęcając się pracy, tak dalece że brakuje mi czasu dla rodziny, tak naprawdę niszczę więź jaka tą rodzinę buduje. Nie da się być mężem zaocznie. Wszędzie trzeba znaleźć złoty środek.

Powyższy przykład podałem z autopsji. Jeszcze nie tak znowu dawno temu, praca pochłaniała mnie bez reszty. Dziś z normalniałem. Powyższy przykład to typowe męskie spojrzenie. Nie trudno jednak znaleźć kobiece przykłady. Choćby zupełne poświęcenie się dzieciom, zatracenie dla nich, relacji z mężem, do tego stopnia, że dla niej staje się niezauważalny, zdawałoby się nawet niepotrzebny.

Chcąc budować małżeństwo trzeba znaleźć czas dla siebie. Ten czas, trzeba znajdować ciągle. Ważna jest praca, dzieci, czy relacje z teściami i rodzicami ale w tym wszystkim trzeba być trochę egoistycznym i znaleźć czas tylko dla nas i poświęcić się w tym czasie na sto procent sobie nawzajem.

Może właśnie te Święta to będzie taki czas… ?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *