Tagi

, ,

Jak to się stało, że w roku 1918 Polska odzyskała Niepodległość? Jak kształtowały się jej granice? Dlaczego to Piłsudzki został liderem odradzającej się Polski? Na te i inne pytania w listopadowym cyklu „Niepodległość 1918”

Nasz wehikuł przenosi nas więc do czasów niespokojnych, gdy Europę i Świat Zachodni pochłonęła wojenna i polityczna zawierucha. 

Jest rok 1914. Wybuch Wielkiej Wojny był dziejową szansą dla Polaków by pokusić się o Niepodległość. Większość jednak, nawet z tych największych twórców II RP jak Piłsudzki, Dmowski, Korfanty nie liczyło na to że Polska uzyska pełną suwerenność, mieli jednak nadzieje wywalczyć dużą autonomię.

A zwykli, Polacy żyjący pod zaborami, nie myśleli o odrodzeniu się Polski, ale pewnie bali się kolejnej wojennej zawieruchy na ich podwórku i robili wszystko by w tej wojnie nie brać udziału. Kiedy Pierwsza Kompania Kadrowa Józefa Piłsudskiego wkroczyła z Galicji w czerwcu 1916 roku, na ziemie Królestwa Polskiego (zaboru rosyjskiego) z nadzieją na wywołanie antyrosyjskiego powstania, zamykano przed nią drzwi i okiennice. Niewielu bowiem wierzyło w sens kolejnego powstania, zwłaszcza po upadku Powstania Styczniowego i świeżych jeszcze ranach jakie przyniosły represje po jego stłumieniu, nie wielu nawet tak naprawdę, na początku wojny, obchodziła walka o niepodległość.

Zresztą, jak o sprawę Polską walczyć? Po której stronie się opowiedzieć? Przecież tak naprawdę Polacy byli wcielani do armii zaborców i musieli stawać naprzeciw siebie. W 1914 roku polscy kawalerzyści Bolesława Wieniawy Długoszewskiego usłyszeli od Henryka Sienkiewicza gorzkie słowa iż mimo że są Słowianami idą do walki przeciwko Rosji, a więc Słowianom, ramie w ramię z Germanami.

Mimo wszystko jednak się udało. Roman Dmowski w dniu 23 czerwca 1919 roku, jako oficjalny reprezentant Polski złożył podpis pod Traktatem Wersalskim, jako członek- państw zwycięzców Wielkiej Wojny. Udało się pewnie dlatego, że tą dziejową szansę jaką były lata I Wojny Światowej miał kto wykorzystać dla sprawy Polskiej. Miał kto, bowiem wcześniej wykonano olbrzymią pracę u podstaw. Pojawiały się tajne i oficjalne organizacje, które sprzyjały polskiej myśli niepodległościowej, na naszych ziemiach powstawały organizacje, czy nawet partie polityczne. Ludzie organizowali się w społeczeństwo obywatelskie. Te nurty były widoczne zwłaszcza w Galicji, gdzie mieliśmy szeroką autonomię, co skutkowało tym że właśnie w Galicji rozwijał się ruch tzw. Związków Strzeleckich, organizacji o charakterze teoretycznie sportowej, która tak naprawdę pozwalała zrzeszać się Polakom i przygotowywać tym samym podwaliny pod późniejsze Legiony.

Sytuacja podczas I Wojny Światowej, a więc potrzeba przyciągnięcia Polaków by chcieli walczyć w tej Wojnie spowodował iż deklaracje o przyszłej Polsce zaczęły pojawiać się na ustach przywódców walczących państw. Władze Państw Centralnych szukając poparcia wśród ludności polskiej wydały akt, który przeszedł do historii jak tzw. Akt 5 Listopada. Gwarantował on Polakom powstanie samodzielnego Królestwa Polskiego, jednak bez określenia konkretnego przebiegu granic i daty ewentualnego powstania. W grudniu 1916 roku za niepodległością Polski opowiedział się parlament Włoch, a na krótko przed rewolucją lutową car Mikołaj II zapowiedział stworzenie zjednoczonej Polski w unii z Rosją. W styczniu następnego roku za niepodległością Polski w swoim orędziu wypowiedział się prezydent USA Thomas Woodrow Wilson, mówił on iż Polacy mają prawo do swojego państwa, na terenach rdzennie polskich z dostępem do Morza Bałtyckiego.

To wszystko spowodowało, że jeszcze podczas trwania I Wojny Światowej, powstawała lokalna Polska. Tworzyły się lokalne, czasem partyjne, czasem satelickie- ściśle powiązane z zaborcami rządy, które często były od siebie i politycznie i ideologicznie oddalone, na których czele stali charyzmatyczni i ambitni politycy.

Jak to wszystko udało się połączyć w II RP i dlaczego świętujemy akurat 11 listopada, o tym już 5 listopada.