Ne tak dawno, podczas pewnego kazania, które miałem okazję wysłuchać, będąc na niedzielnej Mszy Świętej, pewien ksiądz, zapytał nas- zgromadzonych w Świątyni, czy wierzymy w to, że za chwile na ołtarzu naprawdę wino stanie się krwią, a chleb ciałem Jezusa, i że potem w komunii świętej, naprawdę przyjmiemy do serca naszego Pana i Zbawiciela? Zapytał też, czy naprawdę wierzymy w to co jest zawarte w biblii? A potem zawołał:
Jeśli wierzycie, to wyjdźcie z Kościoła po Mszy, i pełni radości przekazujcie innym to, że Bóg jest dobry i czyńcie cuda!
Zastanawiał się też, czemu wychodzimy z Kościoła smutni i zasępieni, tak samo jak do tego Kościoła przyleliśmy i czemu nie pokazujemy innym mocy Jezusa, przez czynienie cudów. Przywołał fragment z ewangelii, w którym Jezus mówi iż:
Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie»
A także i ten fragment:
Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem i większe od tych uczyni … o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię … o cokolwiek prosić Mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię
Zastrzegł, że nie można tych fragmentów odczytywać w sposób fundamentalny. Nie można twierdzić, że każdy i zawsze będzie uzdrawiał, wskrzeszał, mówił językami. Wszystko zależy od woli Boga, nie mniej – skoro Jezus o tym wspominał, to dlaczego brakuje nam tej mocy od Niego pochodzącej, dlaczego my Chrześcijanie zapomnieliśmy o tym ile dzięki wierze i modlitwie możemy zdziałać?
Kluczem do czynienia cudów, jest wiara. Zagubiliśmy wiarę w realną i osobową obecność Jezusa we wszechświecie, często sprowadziliśmy Go do symbolu, postaci historycznej, czy tradycji. A On przecież żyje i działa- tu i teraz.
Inny powód to egoizm i nasze grzechy. Zapomnieliśmy że grzech jest czymś to w sposób realny odgradza nas od Jezusa. Często też myślimy tylko o sobie, a nasza relacje do Jezusa to istny koncert życzeń. My z nim nie rozmawiamy, nie dzielimy się naszym życiem, troskami, problemami czy radościami, my zwracamy się do Niego często niczym do szafy grającej- wrzucę pieniążek (konkretną modlitwę) a w zamian usłyszę konkretną piosenkę. (otrzymam konkretną łaskę). To nie tędy droga.
Zapomnieliśmy o podstawowym poleceniu Jezusa:
Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali. Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi
Dookreśli je też, Święty Paweł:
Jeden drugiego brzemiona noście i tak wypełnicie prawo Chrystusowe.
Może więc, zamiast modlitwy ala koncert życzeń, budujmy prawdziwą relację z Jezusem i zamiast myśląc tylko o sobie popatrzmy na bliźnich. Pomagajmy sobie i módlmy się nawzajem za siebie. Modlitwa wstawiennicza, wzajemne błogosławieństwo, wspólna modlitwa a może po prostu tylko wzajemna życzliwość, to początek drogi do życia pełnego cudów.
Chcesz czynić cuda? Na co czekasz?! W imię Jezusa możesz wszystko!

