Społeczeństwo Wiara

237. Procesja Bożego Ciała

Boże Ciało, jak i cała oktawa to jedno z moich ulubionych świąt z dzieciństwa. W moim domu było to wielkie wydarzenie. Chyba dlatego dziś nie wyobrażam sobie nie być w Boże Ciało na procesji.

Boże Ciało to dla mnie kilka migawek.

Pierwsza:  ołtarz

Był taki okres, gdy moi dziadkowie przygotowywali w mojej miejscowości jeden z ołtarzy. Pamiętam, jak – jako mały brzdąc- pomagałem, a może raczej przeszkadzałem w jego budowie i wystroju. Trwało to kilka lat. Co roku, ołtarz musiał być inny. Dziadkowie szukali pomysłów, materiałów. Czasem coś od kogoś pożyczali np jakiś obraz, często musieli coś dokupywać. Pamiętam jak w przygotowaniach tego ołtarzu brali także udział sąsiedzi i jak dla wszystkich było ważne by był piękny, wyjątkowy, godny by wystawić w nim Najświętszy Sakrament.

Druga: dzwonki

W moim albumie z dzieciństwa zachowały się takie zdjęcia, gdzie ubrany w komeżkę, z dzwonkiem w ręku i pod rękę z tatą, kroczę do Kościoła, w drodze na procesję.  Duża to była radość móc dzwonić. Trudno było wytrzymać na Mszy by wreszcie móc wyruszyć, drogą mojej miejscowości. Pamiętam też obrane w stroje ludowe kuzynki i siostrę oraz całe reklamówki kwiatów przygotowanych po to by sypać je Panu Jezusowi.

Ta miłość do dzwonków i komeżki w Boże Ciało przerodziła się potem w długoletnie ubieranie komeżki, a potem alby w LSO. Wtedy Boże Ciało, też było wydarzeniem. Przygotowanie czytań, czuwanie nad „tempem” procesji, przygotowanie feretronu, nie tylko w to Święto ale także przez całą oktawę.

Trzecia: cukierki

Wracam jeszcze do lat dziecinnych. Boże Ciało i cała oktawa, to także chęć zdobycia, czekającej na końcu nagrody. Bo 8 dniach dzwonienia ksiądz rozdawał cukierki. Nie, nie żebym mi brakowało cukierków na co dzień, patrząc na moją ówczesną figurę może nawet było ich za dużo, ale te od księdza- zresztą zapracowane, codziennym grzecznym dzwonieniem dla Pana Jezusa- smakowały wyjątkowo. Ktoś powie przekupstwo dzieciaków- może ma rację, ale ja wolę to wyjaśnić, jako naukę obowiązkowości, pracy i pokazanie że tylko za wysiłek jest nagroda. Po za tym, aniołkiem to ja nie byłem, uspakajały mnie wtedy słowa: „bądź grzeczny bo jak ksiądz zobaczy to nie dostaniesz cukierków”. Nie wiem czy to były dobre metody wychowawcze ale, na pewno skuteczne.

Czwarta: rodzina

Boże Ciało to dla mnie święto rodziny. Zawsze szliśmy na procesję całą rodziną. W domu czuło się podekscytowanie. Także odświętne stroje, przy w przypadku dziewczyn ludowe, pokazywały że uczestniczy w czymś wyjątkowym. Te przygotowania, cała procesja dawały wiele radości i pozwalały też dzieciakom czuć się wyjątkowym. Robimy coś dla Jzusa. Modlitwy, no ok, ale to nudne- a robić hałas dzwoniąc ile fabryka dała to był całkiem przyjemny obowiązek.

Dziś coraz częściej wśród znajomych, rodziny, słyszę że chyba na procesję nie pójdziemy. Mówią że nie ma sensu męczyć dzieci. Są też twierdzenia że jest za gorąco, albo wiatr za duży wieje, albo procesja za daleka, Msza za długa. Chodzenie w tygodniu na oktawę, często z racji obowiązków zawodowych, też jest utrudnione. Tylko, taką postawą wyrażoną pozornie troską o dzieci, usprawiedliwiamy swoje wygodnictwo. Tak procesja z dzieckiem, nie jest przeżyciem duchowym, często przypomina raczej orkę na ugorze. No bo to ustać w jednym miejscu nie potrafi, no nagle siusiu, albo jakiś płacz. Dzwonienie czy sypanie kwiatów nie zawsze okazuje się pasją tego młodego człowieka i z wielkiego świętowania pozostaje może nawet wielkie nic.

Tylko to nic, to jedynie na pozór. Dzieci bardziej niż myślimy są naszymi obserwatorami. Widzą jak do pewnych rzeczy podchodzą ich rodzice, co jest dla nich ważne. Chcą naśladować. Nawet jeśli w jednym roku  z naszych aniołków na procesji zobaczymy diablice i diabełki, to jednak w tych diabełkach pewna lekcja zostanie. Obserwują nas i uczą się wiary, tradycji, kultury i podejścia do życia, nie tyle przez nasze nauki, zakazy i nakazy, jak przez naśladowanie.

Napiszę patetycznie: „Takie będą Rzeczypospolite jakie ich narodu chowanie” Jeśli więc chcemy by wiara nie umarła, by Święto Bożego Ciała nadal było w Polsce- jak przez wieki- wielkim lokalnym wydarzeniem- bierzmy dzieci, uczmy ich wiary, uczmy szacunku do Najświętszego Sakramentu i rzeczy najświętszych. W dzisiejszych czasach to bardzo potrzebne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *