Historia

245. Kołysanka z Auschwitz

Czy w miejscu tak nieludzkim i zbrodniczym jakim były niemieckie obozy koncentracyjne, można było stworzyć okruch nieba, oazę normalności i godności? Jeszcze niedawno odpowiedziałbym, że to nie możliwe. Po zapoznaniu się z poruszającą historią Helene Hannemann i jej przedszkola w cygańskim obozie w Oświęcimiu zmieniłem zdanie.

Książka „Kołysanka z Auschwitz” Mario Escobera oparta jest na prawdziwej historii Helene Hanneman- Niemki, która przed II Wojną Światową poślubiła Roma. Pewnego ranka 1943 roku, do ich mieszkania zapukała Policja z nakazem aresztowania jej męża i dzieci. Ona jako aryjka nie była objęta nakazem. Nie zgodził się jednak na wolność, skoro zabierają jej bliskich także i ona zdecydowała by ją aresztowano. W ten oto sposób znalazła się w  piekle na ziemi, jakim był obóz w Auschwitz.  Nić jej życia została przerwana w sierpniu 1944 roku, w komorze gazowej. Nim to nastąpiło, Helene w niewoli dokonała jeszcze wiele dobra.

Z wykształcenia była pielęgniarką. Trafiła zatem do zespołu medycznego w bezpośrednim otoczeniu dr. Mengele. Doktor polecił jej stworzenie przedszkola dla obozowych dzieci. Na przedszkole zostały wybrane dwa baraki. Przystosowano ich do funkcji jakie miały pełnić. Ściany pomalowano na kolorowo, zamontowano nawet projektor na którym dzieci mogły oglądać kreskówki, baraki były ogrzewane dużo lepiej niż pozostała część obozu. Naziści na potrzeby przedszkoli przekazali wszelkie potrzebne do funkcjonowania normalnego przedszkola przedmioty, w tym przybory szkolne. Racje żywnościowe dla dzieci były dużo lepsze niż dla innych. Wydawać by się mogło, że to względy humanitarne i ludzkie kierowały nazistami względem najmłodszych więźniów. Nic bardziej mylnego, przedszkole stanowiło jedynie miejsce przygotowania dzieci do okrutnych eksperymentów doktora Mengele.

Jedyną i szczerą opiekę nad dziećmi sprawowała właśnie Helene wraz z pomocnicami jej przydzielonymi.Nie ważne dla niej było ich pochodzenie, narodowość czy język.  Wszystkie traktowała niczym swoje własne dzieci. Troszczyła się o nich, walczyła o wszelkie potrzebne dla nich dobra, często z narażeniem życia. Dzięki jej zabiegom dzieci mogły doznać odrobiny człowieczeństwa, odzyskać godność i doświadczyć przynajmniej w niewielkim stopniu dziecięcej radości.

Ta książka chwyta za serce, porusza dogłębnie. Jest takim wyciskaczem łez. Pokazuje okrucieństwo wojny i chorych ideologii, ale nie skupia się na nich. Ta książka to manifest zwycięstwa dobra nad złem. Nawet w tak najczarniejszym miejscu, tryumfowało bowiem dobro. Zdeptano życie Helene, ale nie pozwoliła by odebrano jej godność i człowieczeństwo i walczyła aby i inni tą godność utrzymali lub odzyskali.

Książka napisana jest w formie pamiętnika. Autor na kolejnych stronach, bardzo rzetelnie oddaje jednak historyczne realia życia w cygańskiej części Auschwitz. Bardzo warto ją przeczytać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *