Pewnie nikt z nas nie spodziewał się że dożyjemy tak trudnych czasów. Globalna pandemia, realnie zagrażający życiu wirus zupełnie zatrzymał ten kraj, nie tylko kraj ale także Europę. Spotkania z ludźmi stają się niezwykle groźne.
W tak wyjątkowej sytuacji trzeba w sposób wyjątkowy podejść do uczestnictwa z Eucharystii i niestety z niej zrezygnować. To co było do tej pory na wyciągnięcie ręki jest dla nas niedostępne. Brak Eucharystii i innych sakramentów, zwłaszcza teraz gdy życie jest w realnym zagrożeniu staje się wyjątkowo dotkliwe. Nagle niezwykle aktualne staje się wezwanie Kościoła by ciągle czuwać i być przygotowanym na nadejście Pana.
Chce podziękować mojemu biskupowi- biskupowi Tarnowskiemu, który wydał niezwykle mądre zarządzenie. Udzielił on wszystkim diecezjanom dyspensy od uczestnictwa w niedzielnej Mszy Świętej, zakazują jednocześnie uczestnictwa w niej wszystkim, oprócz tych którzy zamówili daną Mszę. Uważam, że jeśli sprawdzą się przewidywania Ministra Zdrowia powinno się pójść o krok dalej – zakazać uczestnictwa w Mszach Świętych wszystkim świeckim.
My jako Lud Boży, mamy obowiązek słuchać naszych pasterzy, skoro oni nawołują do tego by nie iść, to jest naszym obowiązkiem ich posłuchać. Może to co napisze, będzie zbyt daleko idące, ale brak posłuszeństwa jest w tym wypadku chyba nawet grzechem ciężkim- bo przecież uczestnictwo w Mszy Świętej, wbrew zakazowi, może skutkować zarażaniem wirusem, a to realnie zagraża nie tylko naszemu życiu, ale życiom tych wszystkich których potem spotkamy na naszym życiu- czy nie jest to zatem wykroczenie przeciwko przykazaniu piątemu- nie zabijaj?
Jednocześnie, w naszych kościołach, ale i rodzinach nie może zabraknąć szturmu modlitwy. I nie brakuje. Msze są odprawiane, coraz więcej parafii transmituje je na swoich stronach internetowych. Trwa adoracja najświętszego sakramentu. Genialna jest inicjatywa, zgodnie z którą duchowieństwo codziennie o 20.30 modli się przed Najświętszym Sakramentem na różańcu o powstrzymanie epidemii, a wierni w domach dołączają się do tej modlitwy. W moim mieście jeden z księży- powołując się na historię starotestamentowego Jerycha- okrąża ulice mojego miasta idąc, codziennie od 15.00, przez kolejnych siedem dni- z Najświętszym Sakramentem od kościoła, i błogosławiąc Nim, zachęcając jednocześnie by wierni w domach równocześnie modlili się koronką do Bożego Miłosierdzia.
Tak to jest czas na szturm osobistej modlitwy, wspieranej przez transmisje internetowe z nabożeństw i Mszy. Tak to jest czas by naprawdę starać się odbudować relacje z Bogiem. Zaufać mu i zawierzyć. Cokolwiek się wydarzy, On w tym wszystkim będzie.
W tym miejscu zastanawiam się jeszcze nad Sakramentem Spowiedzi. Wielu ludzi, czeka z tym Sakramentem na Święta, wielu wraca z zagranicy i nie miało możliwości przystępować do niego regularnie. Teraz pójście do spowiedzi, może okazać się także łańcuchem dla przemieszczania się wirusa i jest realnym zagrożeniem dla spowiedników. Czy w takiej sytuacji nie można zastosować specjalnego rozgrzeszenia- udzielanego na wypadek śmierci? Jeśli przywidywania ministra zdrowia o czterocyfrowym wzroście zachorowań do końca tygodnia się sprawdzą, to przecież takie realne zagrożenie występuje?
No i na koniec smutna refleksja. Któryś z biskupów oburzał się że woda święcona zarazków nie przenosi i że zmykanie kościołów to błąd. Smutne to strasznie, jak można tak mówić? Idąc tym tropem trzeba by kazać misjonarzom skazać do rzeki pełnych krokodylów by przeprawiali się na drugi brzeg, wierząc że Bóg będzie chronił życie tych misjonarzy. Fakt, Bóg jest wszechmogący, ale takie myślenie znamy z ewangelii gdy szatan kusił Jezusa każąc mu skakać w przepaść, bo przecież aniołowie nie pozwolą by stało mu się coś złego. Pamiętacie jak zareagował Jezus?
Trwajmy na modlitwie w DOMACH, czekając aż znów będziemy mogli uczestniczyć w Mszy Świętej. I pamiętajmy
«Nie lękaj się, bo Ja jestem z tobą; nie trwóż się, bom Ja twoim Bogiem.
Umacniam cię, jeszcze i wspomagam, podtrzymuję cię moją prawicą sprawiedliwą» (Iz 41, 10).

