286. Krzyż wychowania/ / Jan Paweł II na Wielki Post # V

„Rodzina jest pierwszym i uprzywilejowanym środowiskiem wychowania, praktyki życia braterskiego i różnorakich form miłości i solidarności. Życie w rodzinie uczy otwartości, życzliwości i szacunku wobec bliźniego, który powinien zawsze znaleźć w naszym sercu należne sobie miejsce. Życie we wspólnocie skłania także do dzielenia się dobrami, co pozwala człowiekowi wyjść poza własny egoizm. Gdy uczymy się dzielić i dawać, odkrywamy ogromną radość, jakiej pozwala zaznać wspólnota dóbr. Oddziałując słowem i przykładem, rodzice winni stopniowo kształtować w swoich dzieciach postawę solidarności. Pozwoli to każdemu już w dzieciństwie przeżyć doświadczenie wyrzeczenia i postu, które hartuje charakter i uczy panowania nad instynktami, zwłaszcza nad egoistycznym instynktem posiadania. To, czego uczymy się dzięki życiu w rodzinie, utrwala się w nas na całe życie.”

Jan Paweł II, Orędzie na Wielki Post 1994

Gdy czytam tekst orędzia Jana Pawła II z 1994 roku, dotyczący rodziny, na myśl mi przychodzą moje własne relacje rodzinne. Dalekie one są do doskonałości. Między mną, a moim rodzeństwem bywa różnie, ale jednego mogę być pewny nikt z nas z premedytacja nie będzie krzywdził drugiego, będzie się starał pomóc, często także zareaguje i upomni jak trzeba, a już na pewno możemy na siebie liczyć wtedy gdy dzieje się coś złego. Tu nie chodzi o to że łączą nas więzi rodzinne, te więzi przemieszały sie z więziami przyjaźni.

To wielka wartość.

Za tą wartość należą sie wielkie brawa dla moich rodziców. Wykonali kawał dobrej roboty.Bo przecież jak trudno zbudować taki klimaty w rodzinie wszyscy wiemy z doświadczenia. Klimat pozbycia sie egoizmu, troski o siebie nawzajem i dążenia do tego by wyeliminować wszystko co może nas podzielić i poróżnić.

Wychowanie dzieci to bardzo trudne zadanie, już od pierwszych dni życia malucha, aż po czas gdy ten maluch staje się dorosły rodziców czeka ciągła rezygnacja z siebie dla tego malucha (często już wyrośniętego). To walka ze swoim egoizmem, to poświęcenie siebie rezygnacja z wygodnictwa. Co gorsza nie da się procesu wychowania przeprowadzić bez porażek, błędów, potknięć. Jak zatem działać by mimo tych potknięć ostatecznie ukształtować dzieciaki na dobrych ludzi.

Patrząc na moich rodziców widzę prostą- tylko z pozoru prostą- zasadę. Zaprosić do swojego domu, do rodziny, do dzieci Boga i prosić go o pomoc. Tylko z nim, to co niewykonalne staje się wykonalne.


Za tydzień ostatni odcinek z cyklu Jan Paweł II na Wielki Post

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *