Społeczeństwo Wiara

296. To były prawdziwie rodzinne Święta

Wdzięczny jestem za ten czas Świąt w domu. To był niezwykle piękny czas, który poświęciłem dla mojej rodziny. Byliśmy totalnie dla siebie i ten czas marnowaliśmy totalnie dla siebie.

To czego najbardziej brakowało to bezpośredniego uczestnictwa w Triduum. Brak dostępu do sakramentów, brak fizycznej obecności w Kościele był dla mnie trudny. Korzystaliśmy z transmisji internetowej z naszego ulubionego w moim  mieście Kościoła, ale zgodnie podkreślaliśmy że transmisja to nie osobista obecność. Czuliśmy, że duchowo jesteśmy połączeni na wspólnym zgromadzeniu obrzędów Triduum nie tylko z księżmi z tego kościoła i innymi osobami zgromadzonymi w swoich domach, ale jesteśmy duchowo połączonymi z wszystkimi wiernymi modlącymi się w tym czasie w każdym zakątku Polski i Świata. Tworzyliśmy jednak, przede wszystkim swój rodzinny domowy Kościół. Płonące podczas transmisji Świece ustawione na naszym stole, krzyż powodowały wyjątkowy klimat modlitwy. W Wielki Czwartek po skończonej liturgii z naszego kościoła trwała ciągle transmisja umożliwiająca adorowanie Najświętszego Sakramentu, zgodnie z sugestią proboszcza, ściągaliśmy obrus ze stołu i pozwoliliśmy na surowy wygląd naszego pokoju aż do Wielkiej Soboty, gdy pojawiły się już na tym stole nie tylko krzyż, świece, ale także stroiki wielkanocne, kwiaty, branek.

W Wielki Czwartek, chyba pierwszy raz, tak namacalnie doświadczyłem atmosfery wieczernika. Jezus wraz z uczniami przed męką był w nim niejako zamknięty, tak i ja z rodziną byłem w moim mieszkaniu zamknięty, na wieczornej modlitewnej uczcie.

Brakowało święcenia pokarmów w Wielką Sobotę, ale za to w Świąteczny Poranek mogliśmy spotkać się przy świątecznym stole, przy pięknej modlitwie błogosławieństwa pokarmów.

A same Święta? Z przepiękną, letnią pogodą. Wielkanoc spędziliśmy wspólnie, po śniadaniu- nigdzie się nie spiesząc – jak w innych latach- gdy jechaliśmy do rodziców, na spokojnie spędziliśmy dzień w ogrodzie, przy odpalonym grillu. To był czas na wspólny bycie razem, rozmowy, żarty, wspólny relaks. Oczywiście żal, że nie mogliśmy spotkać się z dalszą rodziną, że z rodzicami łączyliśmy się tylko- albo aż on line.

To był błogosławiony czas i błogosławione Święta.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *