„Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało”
Zdanie z dzisiejszej ewangelii, często odnosi się do powołań kapłańskich.
Patrząc na to co dzieje się w około można by nawet rzecz „robotników coraz mniej”, patrząc na to w jakiej formie są ci robotnicy można by, całkiem słusznie powiedzieć, że robotników jest skandalicznie mało.
Z drugiej jednak strony, coraz częściej spotkam bardzo zaangażowanych księży, bardzo wierzących księży, takich zaangażowanych robotników. Fakt, myślę sobie wówczas, że są takimi wyjątkami potwierdzającymi regułę i zastanawiam się czy nie zgubią gdzieś tego duszpasterskiego zapału, pięknego acz trudnego powołania czy nawet wiary. Zastanawiam się czy fakt otoczenia ich przez wiernych podziwem, nie sprawi że sodówka uderzy im do głowy, lub zagubią gdzieś radykalizm wiary dla społecznego poklasku.
Jezus w dzisiejszej ewangelii mówi też: „proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo” Proście zatem o powołania, proście o świętych kapłanów, mądrych i wierzących hierarchów, zatroskanych o zbawienie wiernych duszpasterzy, zakochanych w Bogu- Bożych wariatów.
Mamy zatem modlić się o nowych kapłanów i o wiarę dla tych, których mamy.
Myślę sobie, że istnieje znak równości pomiędzy duchową kondycją społeczeństwa a kondycją kapłanów. Takich mamy kapłanów na jakich zasługujemy, jakich wymodlimy. Tylko czy jako społeczeństwo padamy jeszcze na kolana do modlitwy.
Kolejna rzecz, dzisiejszą ewangelię, myślę że można także czytać jako wezwanie do nas do świeckich. Naszym życiem, także możemy ewangelizować, możemy przyciągać innych do Boga. Ważne jednak by to nasze życie było dla innych przykładem uczciwości i dobroci. Czy takie jest? Czy naprawdę potrafimy żyć w łasce Bożej i zanosić ją innym. Jezus obiecuje w dzisiejszej ewangelii niezliczone dary dla nas wierzących, jeśli tylko zaufamy Mu. Czy jednak potrafimy, tak naprawdę zaufać?

