Jutro w Kościele Katolickim króluje róż. Jutro „Niedziela radości” Mamy dwie takie niedziele w roku, w środku Wielkiego Postu i właśnie w środku adwentu. Księża odprawiać będą Mszę Świętą w ornatach koloru różowego, co pewnie przypadnie do gustu mojej kilkuletniej córce 😉
Jako chrześcijanie powinniśmy być ludźmi pokoju i radości, bo ewangelia, w której zapisy wierzymy, to przecież Dobra Nowina. Wierzymy głęboko że Bóg jest dobry, chce dla nas jak najlepiej i zawsze stanie po naszej stronie. Wbrew przeciwnościom losu.
Łatwo o taką radość gdy wszystko idzie dobrze.
Tymczasem u mnie ostatnio pod górkę. Wiele spraw i wydarzeń nie układa się po mojej myśli. Trudno mi wejść w nowy 2025 rok bez lęku. Mam wiele obaw z wieloma sprawami muszę się uporać. Wiele zależy ode mnie, ale wiele też zupełnie nie.
W takich okolicznościach trudno mi o radość, nie tylko w niedzielę radości, ale także pewnie w Święta. Chodź staram się tych wiele natrętnych i budzących smutek oraz strach myśli nie dopuszczać do siebie.
Natknąłem się ostatnio na tekst psalmu 20, czytamy w nim:
„Jedni wolą rydwan, drudzy konie, a nasza siła w imieniu Pana Boga naszego. Tamci się zachwiali i upadli my stoimy i trwamy”
Wiem, że powinien odrzucić strach, zaufać Bogu i robić wszystko by te moje sprawy rozwiązły się pomyślnie. Nakłania mnie do tego także jutrzejsze czytanie: „O nic się nie martwcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem”
Odrzucić czarne myśli i wziąć się za rozwiązywanie tych moich problemów. To plan na najbliższy czas… no i powierzyć te moje działania Bogu


Proponuje zacząć od selekcji, które sprawy Pan faktycznie MUSI załatwić, a które mogą poczekać, można zlecić komuś innemu lub po prostu zignorować. Jeszcze się taki nie urodził, co by wszystko umiał, wszystko wiedział i wszystko mógł.
Pozdrawiam.
Dobre praktyczne rady. Dzięki