Pamiętam jeszcze z mojego dzieciństwa, że zawsze w adwencie tato dość często szedł na roraty. Wstawał bladym świtem by uczestniczyć we Mszy Świętej o poranku, gdy dookoła panował mrok. Zawsze o roratach opowiadał z wielkim przejęciem i podekscytowaniem. Nie rozumiałem jego ekscytacji tą mszą. Przecież msza jak msza, cóż w niej niezwykłego.
Nie rozumiałem, dotąd dopóki sam nie wybrałem się na roraty. Było to chyba w czasach późnego liceum. Msza Święta gdzie, w sposób szczególny czci się Matkę Bożą, pali się dodatkowa świeca, ma w sobie coś niezwykłego. Niby msza jak każda inna, ale jednak wyjątkowa.
Wielkie wrażenie zrobił na mnie mrok w kościele. Msza zaczyna się bowiem, przynajmniej w kościołach w których bywałem w świątyni przy zgaszonych światłach. Ludzie przynoszą na tą msze lampiony. Kilka lat temu w jednym z kościołów w moim mieście, przed roratami w świątyni wystawia się kosz z świecami, w tyn sposób każdy kto wchodzi do kościoła na roraty może zabrać z sobą świecę a po skończonej eucharystii pozostawić w tym koszu. To sprawiło, że świątynia chodź ze zgaszonymi lampami wypełniona jest morzem małych płomieni. To stwarza niezwykły klimat.Hymn „Chwała na wysokości Bogu” i zaświecenie w jego trakcie oświetlenia także robi wrażenie.
Zadanie na dziś: wybierz się na roraty. Jeśli nie byłeś nigdy spróbuj, jeśli byłeś może warto to powtórzyć w tym roku?


Jest 14:55 i już jest ciemnawo. Kto szuka atmosfery, może iść na wieczorną mszę, najlepiej do jakiego małego kościółka – efekt ten sam, a odpada wczesne wstawanie i pośpiech, by potem zdążyć do pracy. Pan prowadzi działalność gospodarczą i może samemu zdecydować, że idzie na roraty, a pracę zacznie np. godzinę później – większość ludzi nie ma takiego wyboru.
Pozdrawiam.
Oczywiście że można wybrać inną Msze. To jest propozycja. Ja także w tym roku nie mam czasu na roraty i mimo że bardzo lubię te Msze Św byłem tylko parę razy.