„(…) – bo „miłować” znaczy dawać życie poprzez śmierć,
„miłować” znaczy wytryskać zdrojem wody żywej w głębinach duszy,
która się pali lub tli, a spłonąć nie może.”
Karol Wojtyła, Przed sklepem jubilera
Przez cały Wielki Post, chcę przekonać moich czytelników, w tym cyklu „Post we dwoje”, że małżeństwo jest fajne, zwłaszcza małżeństwo sakramentalne. Małżeństwo jest fajne, bo to związek między ludźmi najbliższy jaki tylko można sobie wyobrazić. Od chwili ślubu Tworzymy jedno, razem budujemy swój świat. Nasz związek jest początkiem czegoś wielkiego, bo przecież początkiem rodziny. Jak Bóg da małżonkowie powołają do życia kolejne osoby. Wbrew obecnym trendom te kolejne osoby, to najlepsze i największe co po nas zostanie. Wszystkie rzeczy materialne rozpadną się w proch, za 100 lat pewnie nie będzie po nich śladu. Nasz ślad pozostanie w kolejnych pokoleniach. Jakie one będą zależy od nas.
Kochać to znaczy „dawać życie poprzez śmierć”, kochać to zatem spalać się dla drugiego. W małżeństwie warto walczyć o to by to spalanie się było na równi tak po stronie męża jak i żony, by spalali się razem, wspólnie dla swojego dobra i dobra ich dzieci.
Małżeńska miłość to walka ze swoim egoizmem, to poświęcenie swojego „ja” dla naszego wspólnego „my”. Z Bożą pomocą jest to możliwe. Gdy obie strony w małżeństwie próbują to osiągnąć, próbują pokonać swoje ja dla wspólnego my, rodzi się piękny i trwały związek.
Obok walki z egoizmem, potrzebna jest także wyrozumiałość. Czy potrafimy być nawzajem dla siebie wyrozumiali? Często w małżeństwie wyrzucamy na siebie nawzajem pretensję.
Taki prosty przykład np o to że żona … ma tak tak pretensję o życie zawodowe męża, o to że rzadko jest w domu, o to że ona głównie musi ogarniać dzieci. Nam facetom łatwo te pretensje odrzucić, powiedzieć- czepiasz się kobieto i nie doceniasz że ja dla rodziny właśnie tak bardzo pracuje. Zamiast tego, warto popatrzyć na to nasze życie jej oczami. Samotność, opieka nad dziećmi, wyczekiwania na niego, którego nigdy nie ma.
Ta sama sytuacja tylko odwrotnie. On z ciężkim serem idzie na drogę zawodową. Musi wykonać swoje zobowiązania. Chciałby spędzać więcej czasu z żoną i dziećmi. Serce mu się kraje gdy musi ich opuścić, gdy w niedziele wieczorem wyjeżdża na tydzień do pracy. Potrzeby materialne rodziny same nie się nie uregulują. Tęsknota, poczucie bezsensowności takiego życia miesza się z poczuciem obowiązku za rodzinę. Jej łatwo powiedzieć, że wolałaby mieć mniej pieniędzy a jego częściej w domu. On też by tak wolał, tylko czy finanse rodziny naprawdę na to pozwalają. Zamiast oskarżeń o to, że on ucieka od dzieci i rodziny może warto popatrzyć na to życie jego oczami.
Dzięki tej wzajemnej wyrozumiałości, można ograniczyć te wzajemne pretensję i dać pole na to, by pomyśleć jak rozwiązać to… co może obojgu nam przeszkadza.
Takich spraw jest więcej. W większości ich źródło to egoizm. Myślimy tak naprawdę o sobie, chcemy mieć tą drugą osobę dla siebie czasem nie myśląc o wspólnym dobru. Małżeństwo to walka z egoizmem i własnymi wadami.
Trzeba jednak pamiętać, że wady to część ludzkiej natury. Tutaj pojawia się znowu, potrzeba wzajemnej wyrozumiałości. Kocham mimo wad, akceptuje je. Nie liczę na to że On/ Ona się zmienią. Kocham jego/ ją taką jaką osobą jest. Chce by się rozwijała, pokonywała swoje słabości, ale skoro się zdecydowałem w dniu ślubu iść z nią przez życie to akceptuje jej wady i pamiętam że moje też przeszkadzają jej.
Każda część tego cyklu zaczynała się od cytatu Karola Wojtyły z utworu o miłości małżeńskiej „Przed sklepem jubilera” Cały cykl, wypada zatem zakończyć, także cytatem z Karola Wojtyły. Cytatem, który do wad i egoizmu pięknie nawiązuje.
„Tak bardzo pragnę być twoja,
a przeszkadza mi w tym nieustannie to tylko, że jestem sobą.„Karol Wojtyła, Przed sklepem jubilera
—————————————–
PS. Od 30 kwietnia 2025 roku, w kolejne majowe środy, dalsza odsłona tego cyklu. Na początek będzie o seksie.


Proste pytanie, krótka piłka: A JEŚĆ CHCESZ?
W kultowym serialu „Rodzina Zastępcza”, kiedy Alutka za bardzo się awanturowała o to, że mąż ciągle pracuje i nią się nie zajmuje – blokada kart kredytowych szybko przywracała jej kontakt z rzeczywistością.
W życiu nie można mieć wszystkiego i zwykle nie ma w tym niczyjej winy. Za to nieuzasadnione pretensje, to bardzo wielka wina.
A z egoizmem jest jak z lenistwem – inni nam to zarzucają, a nie biorą pod uwagę wielu innych przyczyn naszego zachowania: zmęczenia, przemęczenia, poczucia braku sensu, wiedzy o braku sensu, braku możliwości zrobienia tego akurat w tym momencie itd. itp. Są jak Yeti – wszyscy znają ze słyszenia, ale nikt nie widział.
Pozdrawiam&Wesołych Świąt.