Modlitwa różańcowa przez wiele lat była dla mnie długą i nudną modlitwą.
Nie rozumiałem dlaczego dla mojej mamy różaniec jest taki ważny, że w październiku musimy uczestniczyć w nabożeństwach różańcowych.
Z czasem moje podejście do tej modlitwy się zmieniło. Widywałem często moich rodziców przesuwających koraliki różańca, także wtedy gdy było trudno, gdy zmagaliśmy się z ciężką chorobą.
Chyba właśnie ta ufność do Maryi i mocy różańca jaka biła od moich rodziców i którą pamiętam z czasów dzieciństwa, sprawiła że i ja zacząłem po różaniec sięgać. Chwytałem się go bardzo często na studiach, podczas sesji czy innych trudnych zdarzeń.
Potem była moja przygoda z Nowenną Pompejańską, pisałem już tutaj o tym kilkakrotnie. Ta przygoda trwa do dziś. Co kilka miesięcy wracam do różańca i do tej Nowenny. Nigdy się nie zawiodłem. Odmawiając różaniec czuje bliską więź z Maryją. Wiem, że Maryja prowadzi mnie do Jezusa. Odmianie różańca to ciągłe zwracanie się do Jezusa i Maryi, ofiarowanie im naszej codzienności, bo przecież różaniec bardzo często towarzyszy mi właśnie w codzienności.
Daleki jestem od doskonałego rozważania tajemnic różańcowych. Często ten mój różaniec to zwykłe odmawianie kolejny raz modlitwy Zdrowaś Marjo, ale nie chodzi przecież o doskonałość, chodzi o zwrócenie naszego serca w stronę Jezusa i Jego Matki, bo wtedy otwieramy się na łaskę Bożą, a różaniec prowadzi mnie do takiego właśnie otwarcia.
Różaniec to moja modlitwa, polecam ją każdemu, do odmawiania nie tylko w październiku.

