J
ezus po Zmartwychwstaniu nie pozostawił swój Kościół samym sobie. Pozostał w Nim. Widzimy to w działaniu Ducha Świętego.
To po zesłaniu Ducha Świętego Apostołowie nabrali odwagi, i umiejętności do głoszenia Ewangelii. To Duch sprawiał że ich nauka trafiła w ludzkie serca i stała się skuteczna, to wreszcie Duch sprawiał że nie bali się jej głosić i za Dobrą Nowinę na śmierć.
To wreszcie napełnieni Duchem Świętym uzdrawiali chorych, pokrzepiali cierpiących, wskrzeszali umarłych. Pismo Święte uczy iż nawet jeśli cień któregoś z apostołów padł na kogoś chorego ten odzyskiwał zdrowie.
Kościół zawsze przyzywał mocy Ducha Świętego i z niej czerpał. Od czasów Soboru Watykańskiego II i potem pontyfikatu Jana Pawła II przyzywa go jakby mocniej, zapraszając do działania w swoim kościele tak jak przed wiekami w czasach apostolskich. Jego działanie widzimy więc w ruchach charyzmatycznych, wspólnotach modlitewnych, podczas tak popularnych Mszy o uzdrowienie, czy podczas takiego czasu jak ostanie ŚDM. Duch z nową mocą działa w Kościele.
Gdy więc zamartwiamy się o przyszłość Kościoła, o to że współcześnie nie jest on modny i nie potrafi porać serc większości mieszkańców Europy, trzeba nam z większa siła prosić o Jego działania. Wówczas i przyjdą skuteczne inicjatywy ewangelizacyjne i Ewangelia przebije się przez mór lekceważenia i obojętności.
Jutro 4 tajemnica chwalebna

