35. Mój różaniec. Królowa Nieba i Ziemi

rozJest Królową Nieba i Ziemi. Królową wszystkich bytów niebiesiech, królową aniołów i królową wszystkich nas wierzących. Była z Jezusem od pierwszych chwil jego ziemskiego życia. To Ona znosiła trudy ciąży, porodu w skrajnie trudnych warunkach, a potem trudy życia Jej syna. Chyba nikt bardziej niż ona nie cierpiał wówczas gdy Jezus został pojmany, był biczowany, niósł krzyż a potem w okrutnych boleściach na nim umierał. Chyba także, nikt bardziej niż Ona nie cieszył się ze spotkania ze Zmartwychwstałym i chyba nikt bardziej niż ona nie rozumiał takich wydarzeń jak Wniebowstąpienie czy zesłanie Ducha.  Naturalnym jest zatem fakt iż Bóg wyznaczył dla niej wyjątkowe miejsce w wieczności i wyjątkowy dostęp do siebie.

Ona jest także moją królową. Jej kult w moim domu rodzinnym był szczególnie obecny. W pamięci dziecka pozostała mi migawka z peregrynacji obrazu MB Częstochowskiej i modlitw jakie odbywały się wówczas, wraz z sąsiadami u nas w domu. Pamiętam to ówczesne przeżycia rodziców i ich radość gdy obraz ten, po peregrynacji na stałe został u nas.

Są też inne obrazki z dzieciństwa, gdy mama w chwilach trudnych, a czasem bardzo trudnych łapała za różaniec. Czasem ten różaniec nie spowodował cudu, ktoś cudownie nie wyzdrowiał, nie rozwiązała się trudna sprawa, ale zawsze dodawał siły.

Może właśnie ten przykład rodziców, spowodował iż już w moim  dorosłym życiu, w chwilach trudnych i ja coraz częściej łapałem za różaniec. Był też taki czas gdy odkryłem Nowennę Pompejańską.  Z pozoru trudna to modlitwa, ale tak naprawdę, piękna to modlitwa. Jeśli nie podchodzi się do niej jak do zaklęcia, jak do zestawu tajemnych słów które trzeba wypowiedzieć i stanie się cud, ale podchodzi się do niej z sercem i wiarą, nie skupia na zewnętrznych formułach, ale zatapia w wydarzeniach z życia Jezusa i Maryi zawartych w kolejnych tajemnicach, to modlitwa ta pozwala na piękne i wyjątkowe zbliżenie się do Maryi i zaproszenie jej do swojego życia. Wówczas naprawdę dzieją się cuda.

Wierze że modlitwy zanoszone za pośrednictwem Maryi mają szczególną siłę, właśnie dlatego że Ona ma ten wyjątkowy dostęp do swojego syna. Dlatego warto oddać się jej w opiekę, uczynić ją Królową swojego życia i powierzyć jej losy swoje i bliskich.

Zachęcam byśmy na koniec naszej październikowej, różańcowej drogi tu na blogu, powtarzając za Janem Pawłem II wypowiedzieli „Jestem cały Twój Maryjo”.

Wszystkich zachęcam także do dalszego odmawiania różańca. Od 1 listopada o. Adam Szustak na swoim you tobowym kanale „Langusta na Palmie” zaprasza wszystkich na wspólne z nim odmawiania Nowenny Pompejańskiej. Codziennie rano będzie zamieszczać krótkie filmiki o różańcu. Zapraszam więc do dołączenia do tego wydarzenia.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *