44. Kontrowersje wokół nowego metropolity krakowskiego i pewnego cytatu

Przyglądam się medialnym wypowiedziom na temat nowo mianowanego metropolity krakowskiego  abp. Marka Jędraszewskiego. Jakoś wcześniej nie był mi znany. Jak została ogłoszona decyzja papieża zastanawiałem się kto to w ogóle jest jak wygląda.

Przeglądając Internety i wczytując się w skrajnie różne opinie na temat nowego metropolity, zacząłem się zastanawiać czy jego wybór na stanowisko metropolity krakowskiego to dobra decyzja. W polskim Kościele brakuje autorytetów, przywódców. Brakuje nowych hierarchów pokroju Wyszyńskiego, Jana Pawła II czy choćby Macharskiego, a jeśli tacy są to tryby kościelnej korporacji nie pozwalają im zaistnieć w oczach opinii publicznej. Dlatego zmiana w krakowskiej archidiecezji to kolejna okazja by  Polska otrzymała pasterza, który stałby się- siłą swojego autorytetu i charyzmy – choćby nieformalnym – molarnym przywódcą narodu.  Dlatego też, te różne oceny osoby nowego metropolity krakowskiego, nie napełniły mnie optymizmem, raczej pomyślałem sobie, że kolejna szansa na wybicie się charyzmatycznego pasterza zmarnowana.

Czym więcej czytałem tekstów na różnych portalach o wcześniejszej działalności abp Jędraszewskiego i jego wypowiedziach tym bardziej z rezerwą do jego osoby podchodziłem. Nie potrzeba nam przecież kolejnego biskupiego, politycznie zaangażowanego bufona, a taki obraz bp. Jędraszewskiego w wielu tekstach jego krytykujących, się wyłaniał.

Lampka alarmowa zapaliła mi się wtedy gdy natknąłem się na rzekomy cytat z jego przemówienia, krążący obecnie w Internecie na różnych portalach społecznościowych:  „Ci którzy walczą o prawa bitych kobiet i niepłodnych małżeństw to mordercza czerwona zaraza, jak stalinowcy” Myślę sobie, no niemożliwe. Kościół nie pozwoliłby by na tak ważnym stanowisku jak Kraków był ktoś o skrajnych poglądach w jedną czy drugą stronę. Zacząłem szukać. Cytat powyższy miał pochodzić z homilii Jędraszewskiego wygłoszonej w rocznicę Powstania Warszawskiego 1 sierpnia 2015 roku. Podążyłem zatem tym tropem. Jest i homilia. Czytam ją i czytam. Raz i drugi. Takich słów tam nie znajduję.

Arcybiskup w swoim kazaniu przedstawia historię powstania warszawskiego, mówi o motywacjach powstańców do tego by chwycić za broń. Opisuje też zmieniające się nastroje powstańców wraz z przebiegiem powstania. Podaje tekst wiersza –słynnej pieśni powstańczej- „Pałacyk Michla” pełen buntu i radości, z początku powstania i wiersz tego samego autora z końca sierpnia 44 roku „Czerwona Zaraza” opowiadający o wojskach ZSSR stojących po drugiej stronie Wisły i bezczynnie przyglądających się mordowaniu Powstańców. Tekst tego wiersza możecie znaleźć TUTAJ  W ostatnich 3 akapitach tej homilii arcybiskup odnosił się do aktualnej wówczas sytuacji politycznej, w tym podpisania konwencji antyprzemocowej. Całość homilii znajdziecie TUTAJ, ja poniżej zamieszczę 3 ostanie jej akapity.

Jak zauważycie, słowa jakie mu się przypisuje, z jego ust nigdy nie padły, więcej z tekstu tej homilii takich wniosków jak tekst jego rzekomego cytat nie można wyciągnąć. Cóż, to się nazywa medialna manipulacja.

Osobie nowego metropolity mocno kibicuje. Nie oceniam go, po opiniach dziennikarzy. Poczekajmy jakim pasterzem okaże się faktycznie.

A oto wspomniany cytat homilii:

  Patrząc na wydarzenia ostatnich tygodni i dni, z bólem trzeba nam, niestety, stwierdzić, że pewne osoby, które z demokratycznego mandatu aktualnie sprawują władzę w naszym Kraju, tego moralnego zobowiązania albo nie dostrzegają, albo je w pełni świadomie lekceważą. W dniu 8 lipca tego roku prezydent RP włączył się w niemieckie obchody poświęcone uczczeniu wspomnianego wcześniej płk. Klausa von Stauffenberga. To prawda, był on sprawcą, nieudanego zresztą, zamachu na Hitlera w dniu 20 lipca 1944 roku, ale przecież nie wyrzekł się wtedy swych poglądów na temat Polaków i ciągle domagał się, aby po zakończeniu drugiej wojny światowej granice wschodnie Niemiec były dokładnie takie same, jak granice z czasów zaborów, sprzed wybuchu pierwszej wojny światowej. W naszym powszechnym odczuciu, zrównanie przez prezydenta RP „polskiego zrywu niepodległościowego 1 sierpnia 1944 roku” z niemiecką „tradycją zamachu na Hitlera” uwłacza pamięci tych, którzy mieli dość traktowania siebie jako „podludzi” i którzy właśnie dlatego chcieli „śmiać się śmierci prosto w twarz”, a potem ze Stenów „prać bez lęku” w „aryjskich nadludzi” – „za kraj, za honor nasz!”. 

    Jak berlińskie wystąpienie prezydenta RP podważyło prawdę historyczną o Powstaniu Warszawskim, tak ostatnio uchwalone przez polski Parlament i podpisane przez prezydenta RP: tak zwana konwencja „anty-przemocowa” i ustawa o in vitro, oraz przyjęta przez Sejm ustawa „o uzgodnieniu płci” mogą być uznane jako zdrada wobec tych wartości moralnych, dla których Powstanie w ogóle wybuchło. W 1980 roku na forum UNESCO Jan Paweł II przestrzegał przed taką formą alienacji człowieka, która polega na tym, że przyzwyczaja się on do tego, iż „jest przedmiotem wielorakiej manipulacji”: ideologicznej, politycznej, medialnej, ekonomicznej. Dotyczy to zwłaszcza sfery ludzkiego życia, jego godności i jego poszanowania. Celem tej manipulacji jest odebranie człowiekowi jego podmiotowości i „nauczenia” go życia jako także swoistej manipulacji samym sobą. Jak mówił Papież, zwłaszcza społeczeństwa „o najwyższej cywilizacji technicznej (…) stoją wobec swoistego kryzysu człowieka, polegającego na rosnącym braku zaufania do własnego człowieczeństwa, do samego sensu bycia człowiekiem, do płynącej z tego afirmacji i radości, która jest twórcza. Cywilizacja współczesna stara się narzucić człowiekowi szereg pozornych imperatywów, które jej rzecznicy uzasadniają prawem rozwoju i postępu. (…) W tym wszystkim wyraża się pośrednio wielka systematyczna rezygnacja z tej zdrowej ambicji, jaką jest ambicja bycia człowiekiem. Nie łudźmy się, że system zbudowany na fundamentach tych fałszywych imperatywów, system takich podstawowych rezygnacji, może tworzyć przyszłość człowieka i przyszłość kultury” (tamże, n. 13). 

    W świetle tych papieskich stwierdzeń, nie ulega żadnych wątpliwości: powstańcy warszawscy nie rezygnowali z prawdy o swoim człowieczeństwie i nie chcieli budować przyszłości Polski na fałszywych imperatywach. Odnosząc natomiast przemówienie Jana Pawła II do wspomnianych ustaw, trzeba uznać je jako jedno wielkie kłamstwo o człowieku, jako poważny błąd antropologiczny, wynikający z odrzucenia klasycznej prawdy o człowieku na rzecz współczesnych, skrajnych, lewackich ideologii. Nawiązując do wiersza Józefa Andrzeja Szczepańskiego pod tytułem Czerwona zaraza, będącego jednym wielkim oskarżeniem czerwonego bolszewizmu, musimy jednoznacznie stwierdzić: obecnie przychodzi do nas lewacka zaraza. Dlatego też z całą powagą musimy zadać sobie szereg pytań, inspirowanych utworem bohaterskiego „Ziutka”: Ilu z nas widzi w tej zarazie zbawienie dla siebie, a ilu „wita ją z odrazą”? Ilu z nas wie, jak „znowu będzie strasznie potem i powie sobie, że znów z nas zakpili”? Ilu z nas zdaje sobie sprawę z tego, jak przerażający w skutkach jest jej zamiar, „byśmy legli tu wszyscy pokotem”? Ilu jeszcze naprawdę wierzy, że „nowa zwycięska Polska [mimo wszystko] się narodzi”?

    Patrząc na medialną przemoc stosowaną wobec nas i na powszechny głos tak zwanych „autorytetów”, można niekiedy zwątpić w dobrą przyszłość naszego narodu. Pozostaje nam jednak ostateczny fundament – wiara w Boga, który jest Panem dziejów i historii.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *