Tagi

, ,

adw-opowIwona i Krzysztof to małżeństwo z piętnastoletnim stażem. Z ich związku narodziło się troje dzieci. Dwie córki i syn. To był początek XXI wieku, Krzysztof stracił pracę w likwidowanej właśnie kopalni. Żona pracowała w urzędzie, na pół etatu.

Górnicza odprawa jakoś szybko stopniała. Krzysztof zaczął rozglądać się za pracą. Miesiące jej poszukiwania nie przyniosły rezultatu. Pojawiła się okazja by podjąć pracę jako budowlaniec- przy wykańczaniu  mieszkań- we Wiedniu. Znał się na tej robocie, więc przyjął ofertę. Odtąd  Krzysztof i Iwona byli małżeństwem na odległość. Spędzali z sobą, co drugi weekend bo właśnie wtedy Krzysztof wracał. Z czasem jego powroty stały się jednak rzadsze.

Wolne weekendy we Wiedniu spędzał w robotniczym hotelu, który zapewnił im pracodawca, wraz z kolegami z pracy. Początkowo tęsknił okrutnie. Z czasem przywykł do takiego życia. Po kilku latach, przyłapał się nawet na tym, że nie chciało mu się wracać na weekend do domu, bo nów dzieci będą zawracać głowę, żona marudzić za uchem by coś w domu zrobił, naprawił. Nie wypocznie. Do tego jeszcze podróż, do późnych godzin wieczornych w piątek i w nocy w niedzielę musi wracać.  

Wolał te wolne weekendy we Wiedniu, gdy miał święty spokój, a czasem ze znajomymi mógł wyskoczyć na jakąś imprezę, spotkanie towarzyskie. Na jednej z takich spotkań poznał Magdę. Też wyjechała za pracą do Wiednia. Sprzątała ludziom mieszkania.

Impreza była mocno zakrapiana alkoholem, rozmowa układała im się nadzwyczaj dobrze. Poczuł do niej coś, czego dawno nie doświadczał. Czuł się męsko, wzrastało w nim pożądanie. Zapominał o wszystkim w około. Liczyła się tylko Magda. Ta cała atmosfera spowodowała że skończyli tą imprezę w łóżku.  

Kolejne dni to olbrzymi kac moralny. Do Krzysztofa docierało, że zdradził żonę. Zachował się jak bydlak. Nie potrafił to sobie przebaczyć. Dokonał czynu, którego zawsze postępiał. To była tylko chwila słabości, eksplozja pożądania. Słabszy wieczór.

Nie wiedział czy powiedzieć o wszystkim żonie, czy zapomnieć o tamtym czasie i tamtej nocy. Bardziej skłaniał się do tego by nic nie mówić, wszak było to tylko potknięcie, może dla dobra małżeństwa lepiej nie przyznawać się do zdrady. To był tylko jeden raz…

Choć w głowie często wracał do tamtego wieczoru z Magdą, do ich rozmowy, do tego co było potem. Ciągnęło go do niej, choć nie chciał się z nią już więcej spotkać bo przecież ma żonę. Był jak w jakimś amoku.

Te wracające wspomnienia były najgorsze, to tak jakby zdrada dla niego nadal trwała.  Postanowił jednak, że już nigdy na taką słabość sobie nie pozwoli, nigdy nie spotka się ponownie z Magdą, choć bardzo go do niej ciągnęło i co najważniejsze, postanowił że jak tylko wróci do Polski, pierwsze co zrobi to pójdzie do spowiedzi. Miał nadzieje, że ten Sakrament będzie jakby nowym początkiem jego życia, że po rozmowie z księdzem zdecyduje co robić dalej, czy mówić Iwonie o zdradzie, czy to wszystko przemilczeć. Nie wiedział czy będzie umiał tak milczeć, czy udźwignie ciężar głupoty którą zrobił? 

O tym potoczyła się historia Krzysztofa i Iwony dowiecie się już w czwartek w kolejnych „adwentowych opowieściach”

Łatwo Krzysztofa potępić, naważył piwa, więc musi go teraz wypić. Tylko że wielu z nas, na co dzień ulega pokusie, łamie swoje mniejsze i większe zasady, nie zawsze potrafimy też się do tych naszych potknięć przyznać, wziąć je na klatę. Często zwalamy na kogoś innego. W tej historii Krzysztof mógł obciążyć winą żonę, szukać usprawiedliwienia w sytuacji jakiej się znalazł. Tymczasem wie że postąpił źle. Pytanie co z tym zrobi. Może po pierwszym szoku i wyrzutach sumienia, pójść za tą niezdrową pożądliwość, pożądliwość która zabija, tłamsi, pożądliwość która niszczy nie tylko jego relacje z żoną, ale niszczy tak naprawdę wiele osób: bo i ich dzieci, bo i nawet kochankę. Może z tym zerwać próbując naprawić i wynagrodzić zło jakiego się dopuścił i pielęgnując związek z żoną i relacje rodzinne. Próbować na nowo rozpalić to piękne uczucie i tą zdrową pożądliwość jaka przecież istniała w ich związku małżeńskim. Jeśli wybierze tą drugą opcję, ale zatai fakt że dopuścił się zdrady, to czy to wystarczy by związek ten przetrwał?

„Czuwajcie i módlcie się abyście nie ulegli pokusie, duch wprawdzie ochoczy ale ciało słabe” (Mt 14,38)

Przez cały adwent w każdy wtorek i czwartek „adwentowe opowieści” Na kolejną zapraszam już 15 grudnia. Wtedy poznacie dalsze losy bohaterów dzisiejszego tekstu.