Adwentowe Opowieści

46. Adwentowe opowieści. Niszcząca pożądliwość (2/2)

Po 15-stu latach związku małżeńskiego Krzysztof zdradził swoją żonę Iwonę. Czuł się z tym podle. Było to dla niego jak przetrącenie moralnego kręgosłupa. Nie potrafił przebaczyć sobie chwili tamtej słabości, pójścia za podążaniem. Tym złym podążaniem do Magdy. Zawsze potępiał gości co to zdradzali swoje żony, nazywał ich gnojkami, patrzył na nich z góry. Teraz sam stał się takim gnojkiem. (szczegóły tej historii w poprzednim wpisie)

Nie wiedział czy powinien o zdradzie powiedzieć swojej żonie. Dla dobra małżeństwa postanowił milczeć, zamieść swoją niewierność pod dywan. Liczył na to, że ten jego ogromny bród nigdy spodniego nie wypełźnie. Może tak właśnie by było, gdyby nie sms od Magdy, z krótką informacją że chce się spotkać, bo chyba jest w z nim w ciąży. Z czasem to chyba zniknęło. Była w ciąży.

Jedno potknięcie, jeden wieczór z Magdą zawarzył na dalszym jego życiu. Przewrócił go do góry nogami. Pożądliwość jaka tamtego wieczoru wepchnęła go z Magdą do łózka teraz jak miecz obosieczny uderza nie tylko w jego życie, ale też w życie najbliższych. 

Nie miał wyjście, powiedział o wszystkim żonie.

Jego sytuacja skomplikowała się jeszcze bardziej, bowiem Magda wiedząc o tym że będzie mieć z Krzysztofem dziecko zabiegała o spotkania. Do spotkań tych dochodziło, a on uwielbiał z nią rozmawiać i spędzać czas. Z drugiej strony wyrzucał sobie to że skrzywdził żonę i nadal postponuje wobec niej jak bydlak.

W jego relacji małżeńskiej trzaskało i grzmiało, było- a raczej nadal jest lodowato- ale z czasem, po wielu nieprzespanych nocach Iwona postanowiła zawalczyć o męża. Trudno jej było przejść obojętnie nad tym że została zdradzona. W jej głowie kotłowała się także, brutalna myśl, że pozwoliła na zdradę, bo zbyt mało naciskała na to by mąż porzucił pracę zagranicą i poszukał czegoś na miejscu, wyrzucała sobie że do nieobecności męża się trochę przyzwyczaiła, że czasem gdy był dłużej niż 2 dni przeszkadzała jej jego obecność, irytowała wręcz. Dotarło do niej, że małżeństwo na odległość do głupi pomysł i nawet sytuacja ekonomiczna nie może uzasadniać ciągłej rozłąki ich dwojga. Wiedziała jednak, że to wszystko nie uzasadnia niewierności męża.

Krzysztof  był targany emocjami. Zaskoczyła go postawa żony. Myślał że ona pomoże mu podjąć decyzję i sama wyrzuci go z domu i swojego życia.  Zamiast tego dostał decyzje o tym że ona mu wybacza i że chce o nich powalczyć. Z jednej strony pociągała go  Magda i fascynował nowy rozdział życia z drugiej wiedział że ma żonę której przyciągał. Poza tym postawa jego żony mu zaimponowała. Wiedział, że skoro tak postąpiła to bardzo go kocha, długie rozmowy jakie z nim przeprowadzała przypomniały mu potęgę miłości jaką niegdyś do niej czuł. 

Na szali miał zatem dobro jego żony i dzieci, oraz dobro jego nowego dziecka i tamtej dziewczyny. Przyszła mu taka myśl że przecież nigdy nie będzie prawdziwym dobrem dla Magdy i dla nowego dziecka nie może porzucić swoich dotychczasowych dzieci. Wiedział że nie może też Magdy i ich dziecka pozostawić samemu. Jednak gdy dla nowego związku porzuci dotychczasowe dzieci i żonę to czy będzie mógł czuć się prawdziwym mężczyzną i ojcem który ma stanowić oparcie dla  najbliższych w stosunku do Magdy i jej dziecka? Stwierdził że nie. Iwona wiedziała że będzie musiała odtąd akceptować to że jej mąż ma dziecko z inną osobą, że będzie musiał łożyć na jego utrzymanie, kontaktować się z nim. Akceptowała to. 

Krzysztof zdecydował powrócić do żony na 100%. Zaczął od zmiany pracy, wyprowadzeniu się z Wiednia i znalezieniu pracy w miejscu zamieszkania jego rodziny. Jasno postawił też warunki Magdzie. Nie życzył sobie spotkań z nią, dla dobra wierności z żoną, choć wspierał Magdę finansowo. Postawił na rodzinę i na dzieci jakie narodziły się ze związku małżeńskiego, bo to Iwonie przysięgał. 

W głowie kotłował mu się jednak wyrzut sumienia. Przez jedną chwilę, głupią decyzję i pójście za namiętnościami i pożądliwością doprowadził do wielkiego cierpienia wielu osób, przede wszystkim jego dzieci i żony, ale też Magdy- która ma prawo czuć się wykorzystana i ich dziecka, dla którego tak naprawdę nigdy nie będzie w pełni tatą, chcąc walczyć o rodzinę.  

Krzysztof znalazł się w klinczu. Jakąkolwiek decyzje by nie podjął była by ona zła. Z dwóch złych decyzji wybrał jednak tą lepszą. Wrócił do żony. Wrócił bo Ona mu w tym pomogła. Wierność, miłość mimo zdrady. Mogła mu to zaoferować bo on ślepo nie zdążył jeszcze podążyć za ta niedobrą pożądliwością która próbowała zniszczyć ich wspólne życie.

Teraz są małżeństwem z ponad dwudziestoletnim stażem i tworzą szczęśliwą rodzinę. Potęga miłości i sakramentu małżeństwa uratowała ich związek.

 

„Pożądliwość to grzech, który sprawia że to co jest wokół nas, co jest najpiękniejsze wokół nas, ludzie którzy są wokół nas, giną. (…) To jest taki grzech który potrafi odebrać każdą nadzieje, który potrafi zabić wszelkie dobro w nas, który sprawia że człowiek osiada w takim mule zwątpienia i już nic dobrego nie widzi poza tym.” O. Adam Szustak

*przedstawiona historia jest prawdziwa, ale zbieżność imion miejsc i sytuacji przypadkowa.

Przez cały Adwent zapraszam na „adwentowe opowieści” Kolejna już we wtorek 20 grudnia. W przyszłym tygodniu będzie o głównych bohaterach adwentu. Zapraszam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *