Tagi

, , , , ,

adw-opowOstatni tydzień adwentu i ostatnie dwie opowieści- nie może być inaczej- o głównych bohaterach tego okresu.

Józef był osobą ubogą. Nie posiadał żadnego majątku. Wyznawał jednak zasadę, że swoją pracą wszystko może zmienić. Stąd jego zapalczywość do pracy. Miał też opinię człowieka życzliwego, wszystkim starał się pomagać, nikomu nie szkodzić. Stąd był bardzo lubiany, choć niektórzy wyszydzali te jego cechy, twierdząc że jest bardzo naiwny. Cechą która go wyróżniała, wśród ówczesnych młodzieńców z Nazaretu to jego pobożność.  Choć był twardo stąpającym po ziemi mężczyzną to wszystko w swoim życiu starał się odnosić do Boga. W późniejszym czasie zajął się  stolarstwem i pracą jako cieśla, wykonywał sochy drewniane i jarzma na woły. Przygotowywał więc narzędzia gospodarcze i rolnicze. Jego wyroby uchodziły za bardzo solidne. Taki mógł być Święty Józef.

W moich wyobrażeniach Józef to ktoś na kim można polegać, kto jest ostoją i obroną, kto nawet jeśli będzie wiedział iż jego najbliżsi postępują źle- upomni ich, ale na zewnątrz będzie ich bronił i zrobi wszystko by ich imię nie zostało zhańbione, to ktoś kto potrafi podejmować decyzję i słucha bardziej siebie i swojego serca niż podszeptów innych osób.

Józef został postawiony w skrajnie trudnej sytuacji. Z Maryją był już po pierwszych zaślubinach, coś jak obecnie narzeczeństwo (?). Jego wybranka udaje się do Elżbiety by jej pomagać, a gdy wraca nie da już się ukryć iż jest w ciąży. Wyobraźcie sobie jakie musiało być poruszenie w niewielkiej społeczności Nazaretu. Józef wiedział iż nie jest ojcem dziecka Maryi. Pewnie  wielu z jego znajomych wyśmiewało się z niej, wytykało palcami, Ci którym Józef powiedział, że to nie może być jego dziecko z oburzeniem krzyczeli mu do ucha iż jeśli został zdradzony to nie może tą sprawę tak zostawić. To wymaga zemsty. Może żądać ukamieniowania wybranki. Co jednak robi Józef? Nie chce zrobić krzywdy Maryi. Pewnie pod naciskiem najbliższych, postanawia jednak ją odprawić, krótko mówiąc zerwać zaręczyny, zostawić ją samą.

Może, było troszkę inaczej: dowiedział się o ciąży w pierwszym jej okresie, gdy postronni nie mogli nic zobaczyć i postanowił odesłać Maryję gdzieś, do innej miejscowości gdzie nie byłaby wystawiona na pośmiewisko. Tak czy siak w tym okresie miała zostać sama.

Po tym jednak gdy w śnie nawiedza Józefa anioł ten przyjmuje Maryję do siebie i przyjmuje na siebie wszelkie obowiązki ojca rodziny. Co najważniejsze z tego zadania nie dezerteruje, pozostaje na posterunku do końca, nawet wówczas gdy to przewraca mu życie do góry nogami, gdy musi- by ochronić dziecko- emigrować, uciekać do Egiptu i wcześniej, gdy musi z ciężarną Maryją stawić się w Betlejem by dokonać spisu ludności.

Józef uczy sposobu podejmowania decyzji, trudnych decyzji. Nie postępuje impulsywnie, nie działa pod wpływem emocji, nerwów. Jego decyzja o tym co zrobić, jest wydaje mi się- nie tylko przemyślana, ale i przemodlona. Przychodzi do Józefa anioł, który podaje Józefowi konkretny nakaz. Modlitwa to rozmowa z Bogiem, chcąc usłyszeć Jego głos i co najważniejsze dostrzec ten Jego głos, który do nas kieruje i zauważyć aniołów do nas posłanych, musimy być otwarci na rozmowę z nim. Wyobrażam sobie więc, że Józef po informacji że Maryja jest w ciąży, wiele czasu poświęcił na modlitwie, i co najważniejsze gdy usłyszał polecenie Anioła i się do niego zastosował, już się nie wahał, mimo że Jego życie wywracało się do góry nogami trwał przy Maryi i dziecku do końca.

Tylu obecnie z nas facetów ma problem z podejmowaniem decyzji, chcielibyśmy ale się boimy. Jesteśmy w długim związku, ale boimy się zrobić krok do przodu, oświadczyć się, potem pobrać czy zdecydować na dziecko. Gdy myślimy o takich krokach pojawiają się strachy że jeszcze nie pora, że nic to nie zmieni, że ona wcale tego pierścionka nie potrzebuje bo jest jej dobrze z nami, że nie mamy jeszcze mieszkania czy wystarczających zarobków by się pobrać czy zdecydować na dziecko. No i tak chcielibyśmy, ale się boimy. Powiem Wam, że te strachy to fałsz i kłamstwo, nie warto w nie się wsłuchiwać, bo życie składa się z wyborów i by osiągnąć sukces trzeba podejmować decyzje, czasem wbrew całemu światu i podszeptom innych, pozornie wbrew rozsądkowi. Najgorsze co możesz wybrać to trwanie w zawieszeniu i wieloletnie wahanie się co dalej.

Może warto w te Święta zrobić krok do przodu. Zacząć żyć i przestać bać się żyć i ruszyć do walki z przeciwnościami losu, zawsze mając jednak na uwadze- jak Święty Józef- dobro osób które nam Bóg powierzył.

Przez cały adwent, w każdy wtorek i czwartek „adwentowe opowieści” Na ostatni odcinek zapraszam już w czwartek 22.12. Będzie o Maryi.