Adwentowe Opowieści Wiara

330. Opowieść o chłopcu co Jezusa za przyjaciela miał.

Jest Boże Narodzenie 1977 roku. Włochy, niedaleko Turynu. Dziesięcioletni chłopiec, o czarnych kręconych włosach i równie czarnych niezwykle głębokich i radosnych oczach z wielką radością ogląda prezent jaki właśnie dostał od mamy. Maszynę do pisania. Zawsze o niej marzył. Uwielbia pisać, chce kiedyś zostać nauczycielem. W rogu pokoju stoi piękna, pieczołowicie wykonana szopka, obok niej …

Continue Reading
Adwentowe Opowieści Historia Wiara

328. Opowieść o księdzu Jerzym

Poszarpana zakrwawiona sutanna, przecięta koloratka, wyrwany kawał czarnego materiału z wpiętą Matką Boską. A w kieszeniach drobiazgi, zapalniczka z logiem „Solidarności”,papierosy. Te przedmioty były świadkiem wielkiej agresji, eskalacji zła, szczególnego- wprost niewyobrażalnego okrucieństwa człowieka do człowieka.Te przedmioty towarzyszyły w ostatnich chwilach ziemskiego życia księdzu Jerzemu Popiełuszce. Nie będzie to jednak opowieść o złu, o agresji, …

Continue Reading
Adwentowe Opowieści Historia Społeczeństwo

325. Prymas na dziś.

Wydarzenia tej jesieni, gdy na naszych ulicach widzimy agresję, wulgarny język, przemoc. Gdy jedni namawiają do podpalania kościołów, inni podpalają mieszkania, gdy coraz bardziej rozmowa zamienia się w przekrzykiwanie, widać wyraźnie, że brakuje autorytetów. Co powiedziałby do nas dziś kar. Stefan Wyszyński, nazywany prymasem tysiącletnia. Może przypomniałby jedną ze swoich wypowiedzi: „Nienawiścią nie obronimy naszej …

Continue Reading
Adwentowe Opowieści Historia Wiara

324. Opowieść o Siostrach z Nowogródka

Nowogródek miasto na dzisiejszej Białorusi. W okresie II Rzeczypospolitej, w granicach Polski. To tam rozegra się dzisiejsza opowieść. Pierwsza w tym roku „adwentowa opowieść”. W tym roku opowieściach tych poznamy nietuzinkowe postacie,choć tak zwykłe i skromne. Wielkiego ducha, choć ciche a wręcz nieśmiałe.Dziś na naszej adwentowej drodze, spotykamy 11 sióstr Nazaretanek z Nowogródka. Wschodnie krańce …

Continue Reading