Była już w zaawansowanej ciąży, gdy wyruszyła w podróż, wraz ze swoim mężem Józefem do Betlejem. Z trudem się poruszała, dlatego większość drogi spędziła na osiołku, prowadzonym przez Józefa. Na trasie było wielu ludzi, wszak spis ludności powodował dużą migrację. Oni jednak szli wolno, bo stan Maryi nie pozwalał na duży wysiłek.
Czym dalej od domu, tym Maryja czuła się gorzej. Bóle brzucha coraz częściej i silniej przeszywały jej ciało. Bała się, że nie zdążą wrócić do domu przed porodem. Tak zresztą się stało.
Jakże dla niej był to trudny czas. Zapomniała już o wizycie Anioła sprzed 9 miesięcy i podekscytowaniu, które wtedy czuła. Dziś zdawało jej się, że Bóg ich opuścił. Była wykończona, z dala od domu, na dodatek w mieście było tyle podróżnych, że nigdzie nie mogli znaleźć miejsca na nocleg. Pomocy udzielili jej pasterze, wskazując grotę poza miastem, gdzie na noc zaganiali owce.
Liczyła na to, że w tej grocie odpocznie. Odpoczynek zatrzyma poród, co pozwoli im na powrót do domu przed dniem rozwiązania. Odpoczywając wśród zwierząt, w grocie pasterzy dostrzegła wielką gwiazdę na niebie. Zdawało jej się, że blask gwiazdy oświeca wnętrze groty. Przypominała sobie wydarzenia ostatniego czasu. Gdy za Bożą przyczyną stała się brzemienną i udała się do swojej krewnej Elżbiety, by sprawdzić czy Anioł mówił prawdę. Pamiętała z jaką radością przywitała ją Elżbieta, przypomniały się się jednak także szepty ludzi, którzy plotkowali po tym, gdy wróciła do Nazaretu od Elżbiety w stanie jednoznacznie wskazującym na ciąże. Przypomniała sobie strach o to jak zostanie odebrana, czy Józef nie oskarży ją o zdradę.
Z zamyślenia wyrwał ją ten okropny, przeszywający ból. Wiedziała, że nie zatrzyma porodu…
Czy w Nazarecie, gdy Maryja powiedziała „Tak” Aniołowi, mogła przypuszczać, że Bóg nie zatroszczy się nawet o godne miejsce narodzin swojego Syna, że nie postara się o to by poród mógł odbywać się w godnych warunkach? Pewnie nie. Może w tych trudnych chwilach zastanawiała się dlaczego Bóg na to pozwolił? Przecież inaczej sobie to wyobrażała. A jednak, Bóg wybrał dla swoich narodzin grotę, gdzieś totalnie na prowincji, ale jednocześnie zatroszczył się o Świętą Rodzinę, choć może nie tak jak po ludzku mogliśmy sobie to wyobrażać. Warto zatem zaufać Bogu i nie bać się przeciwności losu, bo z Bogiem wszystko jesteśmy wstanie pokonać.
—————————————————————————————————————————————————-
Adwentowe Opowieści, ukazują się w tym roku co wtorek. Tydzień temu krótki wstęp z udziałem Trzech Króli, dziś Maryja. Za tydzień we wtorek podróż do Betlejem, z kolejnym bohaterem tego czasu. Kto nim będzie?

