W poniedziałek obchodziliśmy Święto Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Po raz pierwszy od wielu lat mogłem w tym dniu uczestniczyć w tzw. Godzinie Łaski. W Kościele zorganizowano adorację Najświętszego Sakramentu, i w obecności eucharystycznego Jezusa wychwalano Matkę Bożą.
Wieczorem była Msza Święta i homilia w której ksiądz skoncentrował się na tym, że w tym święcie wcale nie chodzi o Maryję a o Jezusa. Niepokalanie poczęta, ale nie przez swoje zasługi- tylko dzięki łasce jaką otrzymała od Boga.
Ksiądz mówił, że, Niepokalane Poczęcie Maryi jest darem samego Boga, zachowaniem Maryi od skażenia grzechem, aby Zbawiciel całej ludzkości mógł narodzić się w środowisku czystym i świętym.
Maryja otrzymuje zatem dar od Boga. Z woli Boga bowiem jest wolna od jakiegokolwiek grzechu i tym samym napełniona pełnią Jego łaski, pełnią świętości. Anioł, zwiastując Maryi, że zostanie Matką Syna Bożego zwraca się do Niej Pełna Łaski (Łk 1, 28), pewnie właśnie dlatego.
Stąd tak, silny kult Maryi w Kościele Katolickim. Osadzony on jest w tradycji, ale też tekście samego Pisma Świętego. Kościół zauważa, że pierwszy publiczny cud Jezusa jaki został opisany w Piśmie Świętym odbył się za wstawiennictwem Jego Matki. To przecież ona prosi go o interwencję, a do sług powie: „zróbcie wszystko co powie wam Jezus”.
Maryjna pobożność Kościoła Katolickiego, nie tylko wynika z tradycji, ale osadzona jest w wielu miejscach w biblii.
W kulcie Maryi nie chodzi zatem o Maryję. Matka Boska zawsze prowadzi do Jezusa, nigdy Go nie przesłania. Jednocześnie, nikt z ludzi nigdy nie był tak blisko Jezusa i Boga jak Maryja. Ona nosiła go przecież pod sercem. Mieć zatem orędowniczkę do Boga za Maryję to wielki przywilej.
Żal, że protestanci nie uznają prawdy o Matce Bożej, rezygnując tym samym z tak potężnego wstawiennictwa.

