Mówią, że Prezydent USA Donald Trump przemawiając w Warszawie dowartościował Polskę, dał światu lekcję polskiej historii. Inni mówią że Trump po prostu pochwalił nas i zbił na tym niezły interes, sprzedając nam sprzęt wojskowy. Jedni i drudzy pewnie mają rację. Jedno jest pewne, to historyczne przemówienie, przy czym nie chodzi o to że Trump tak pięknie mówił o narodzie polskim, że wspominał naszych bohaterów i dawał ich za przykład dla obecnego Świata, a chodzi o to, że w sercu Europy, kontynentu zżartego przez poprawność polityczną, laicyzację i wychwalanie społeczeństwa multi- kulturowego, jeden z głównych przywódców Świata zachodniego odwołał się wprost do Boga i wartości chrześcijańskich. To jest po prostu petarda.
Szkoda, że przywódcy UE, zapomnieli skąd wyrośli. Jaka jest geneza ich państw, w czym te państwa są osadzone i wreszcie co buduje ducha ich narodów. Przywódcy krajów zachodnich wolą opowiadać dyrdymały, że kultura ich narodów się, że chrześcijaństwo to obciach, że w imię rozdziału państwa od Kościoła polityk nie może w oficjalnym przemówieniu jako reprezentant państwa odwoływać się do Boga i do wiary.
Tymczasem, zmiany na Świecie wyraźnie wskazują, że to bzdura prowadząca do samozagłady krajów zachodu, naszej kultury i cywilizacji. Wyrugowanie Chrześcijaństwa z przestrzeni publicznej, historii jest równoznaczne z wyrugowaniem ducha naszej cywilizacji. Oby więcej przywódców krajów zachodu dostrzegło ten problem i zawołało tak jak Trump w Warszawie: „My chcemy Boga”, bo tylko wtedy nasza cywilizacji jest w stanie przetrwać.
A poniżej, według mnie najważniejszy fragment z przemówienia prezydenta USA:
Przez cały ten czas jednak nigdy nie straciliście ducha. Ciemiężcy próbowali was złamać, ale Polski złamać nie mogli. I kiedy nadszedł dzień 2 czerwca 1979 roku i gdy na Placu Zwycięstwa na pierwszej mszy z polskim papieżem zgromadziło się milion Polaków- tego dnia każdy komunista w Warszawie musiał zdawać sobie sprawę, że opresyjny system wkrótce się załamie. Zrozumieli to dokładnie w tym momencie, gdy podczas kazania papieża Jana Pawła II milion Polaków – mężczyzn, kobiet i dzieci – podjęło modlitwę. Nie prosili o bogactwa. Nie prosili o przywileje. Słowami pieśni wypowiedzieli trzy proste słowa: „My chcemy Boga”.
Tymi słowami naród polski przywoływał obietnicę lepszej przyszłości. Polacy odnaleźli w sobie nową odwagę, by przeciwstawić się prześladowcom. I odnaleźli słowa, by zapowiedzieć, że Polska znów będzie Polską.
Kiedy stoję tu dzisiaj przed tym pełnym wiary narodem wciąż słychać tamte powracające echem głosy. Niosą przesłanie, które dzisiaj jest równie prawdziwe jak dawniej.
Razem z papieżem Janem Pawłem II, Polacy umocnili swoją tożsamość jako naród poświęcony Bogu. I za sprawą tej dobitnej deklaracji, kim jesteście, zrozumieliście co należy uczynić. Złączeni solidarnością wystąpiliście przeciwko uciskowi, przeciwko działającej bezprawnie tajnej policji oraz przeciwko okrutnemu i niegodziwemu systemowi, który zubażał Wasze miasta i Wasze dusze.I wygraliście. Polska zwyciężyła. Polska zawsze zwycięży!

