Tags

, , ,

Odrzekł  „niemożliwe”, kiedy mu powiedziałem, że teraz po tych kilku latach małżeństwa wciąż jest między nami pięknie, jest nawet piękniej niż na początku, niż w narzeczeństwie. Jest niesamowicie. Słyszałem w jego głosie zdziwienie gdy powiedziałem, że warto – że małżeństwo to super pomysł na życie.

To była rozmowa z dawnym znajomym. Długo, żeśmy się nie widzieli. Ostatni raz kilka lat temu, na moim ślubie. Po latach, spotkanie zupełnie przypadkowe. Został gdzieś wysłany z pracy, przejeżdżał przez moją miejscowość, akurat tankował samochód w tym samym czasie i na tej samej stacji benzynowej co ja. Zaskoczenie było duże, poszliśmy na kawę.

Szybko okazało się, że znajduje się akurat na zakręcie. Od kilku dobrych lat spotyka się z dziewczyną. Oświadczył się jej. Boi się jednak podjąć ostatniego kroku. Między nimi już trzaska. Efekt zbyt długiego chodzenia z sobą. Z jednej strony nie wyobraża sobie, że jej w jego życiu nie będzie, z drugiej nie jest pewny czy warto decydować się na małżeństwo. Może dlatego, że nie do końca wieży, że to możliwe – miłość do końca życia. Przecież jego rodzicie się rozwiedli i jej też, przecież nawet osoby z naszej paczki ze studiów zdążyli już doświadczyć sali sądowej i rozwodu.

Ja naprawdę mówię że jest fajnie? Że nawet lepiej jak na początku? Że polecam! Że warto! Zdziwiony był. Często rozmawiał bowiem akurat z tym z naszych znajomych, którym nie wyszło. Mówili po co komplikować sobie życie, jakimiś niedzisiejszymi zobowiązaniami.

Co mu mogłem powiedzieć? Że to jego życie, że to on musi wybrać. Tylko on wie co naprawdę czuje do tej dziewczyny i czy ona jest dla niego. Jeśli jest, to nie ma sensu żyć na próbę – szkoda czasu, jeśli nie jest to tym bardziej szkoda czasu i trzeba pozwolić iść jej dalej samotnie.

Małżeństwo to jest wybór, to jest sposób na życie. Rezygnujesz z części siebie dla kogoś innego, i ten ktoś rezygnuje z części siebie dla Ciebie. To szkoła walki z egoizmem i patrzeniem na czubek swojego nosa, to ciągła walką z naszymi słabościami, wadami, to ciągła próba stawania się lepszym nie dla siebie, ale właśnie dla tej drugiej osoby.

Rezygnujesz z czegoś, ale w zamian otrzymujesz dużo więcej. Bo w małżeństwie nie jesteś już Ty i Ona, jesteście jedno- w przenośni i w rzeczywistości. To bycie razem, to nowa jakość życia każdego z małżonków z osobna. Właśnie dzięki małżeństwu stajesz się lepszy, rozwijasz się. Najpiękniejsza jest taka niezwykła jedność: Ty i Ona, Wasz prywatny Świat, taki Tylko Wasz- niezwykły. Życie poza tym Światem toczyć się będzie swoim torem, będą znajomi, którzy z czasem zajmą się swoim życiem, będzie dalsza rodzina którą pochłoną sprawy jej najbliższych, będzie praca która z czasem może się zmienić, będą pasję i hobby które z czasem się znudzą, albo zdrowie nie pozwoli się nimi zajmować. Wszystko może się zmieniać, komplikować, ale niezależnie od wszystkiego wiesz, że Ona zawsze będzie przy Tobie i Ty przy niej bo jesteście dla siebie najważniejsi. To jest niesamowite, to jest piękne, to jest Boskie! Tak Boskie, bo możliwe do osiągnięcia tylko wówczas, gdy w ten Wasz budowany prywaty Świat wpuścicie Boga.

Znajomy, słucha i wypala, że mi to się udało. Trafiłem na niezwykłą osobę, mam szczęście. Są czasem takie związki, co to się tak kochają, że nie ma między nimi konfliktu, nie kłócą się i jest między nimi cukierkowo.

Odpowiadam, że tak jestem szczęściarzem, bo mam super żonę. Odpowiadam też że taa istnieją takie cukierkowe małżeństwa, ale chyba tylko w filmach. My kłócimy się jak diabli, są takie chwile gdy żona tak bardzo mnie wkurza, że najchętniej wyszedł bym z siebie i stanął obok. Tylko, że w miarę szybko, jak tylko pierwsze złe emocję minął, złość opadnie staramy się to razem przegadać. Często okazuje się, że zupełnie się nie zrozumieliśmy, albo zapomnieliśmy o tym że budujemy ten nasz Świat razem, i któreś z nas popatrzyło tylko na siebie. Wygrał z nami, nasz własny egoizm. Genialne było to co w oknie papieskim, rok temu powiedział papież Franciszek: choćby przez dzień latały talerze nie pozwólcie by nad waszym gniewem zachodziło słońce. Ciche dni to chyba pierwszy kiler małżeństwa. Walczymy z nimi. Po kłótni, gdy już wszystko sobie wyjaśnimy, często uświadamiamy sobie, jakimi jesteśmy kretynami, moglibyśmy rozwalić coś co mamy najcenniejszego w swoim życiu- nasz budowany razem prywatny, osobisty Świat!

Po za tym, podstawa to zapamiętanie, że kobiety są jakieś inne. Inaczej patrzą na Świat, inaczej pewne rzeczy postrzegają, inaczej o Świecie opowiadają, co innego jest dla nich ważne. I my faceci, dla kobiet też  jesteśmy jacyś inni. Kłótnie często biorą się także stąd, gdy zapomnimy o tej inności, gdy próbujemy zmusić tą drugą osobę do naszego postrzegania Świata. Tak przecież się nie da!

Małżeństwo to nie jest więc łatwa i cukierkowa droga. Nie wolno zapomnieć, że małżeństwo to jest wybór, ale nie jest to wybór jednorazowy, dokonany w dniu ślubu, to wybór który trzeba dokonywać codziennie.  To styl życia, który warto podjąć!

Jeśli podejdzie się do tej małżeńskiej drogi na serio, to odpłaca ona niesamowitą wręcz jednością, także a może przede wszystkim duchową, pięknymi chwilami i poczuciem bycia dla Kogoś ważnym. Nie zapewnią tego, ani zwykłe związki partnerskie, ani samo bycie razem, ani tym bardziej imprezowe towarzyskie znajomości, czy przygodny seks.

Małżeństwo- polecam więc, naprawdę warto!

Skończyliśmy pić kawę. Znajomy wsiadł w samochód i pojechał, widać było że z głową pełną myśli. Ciekawe jak potoczy się jego życie, czy może kiedyś będę gościem na jego weselu? Oby wszystko ułożyło mu się dobrze.