Widziałem wczoraj nową reklamę pewnego samochodu. Jej treść powala. Pewnie twórcom tej reklamy nie chodziło o to by być pro life, ale stworzyli coś co jest bardzo właśnie takie.
Na ekranie widzimy prezerwatywy, następnie pigułki by na końcu zboczyć uśmiechniętego noworodka. W trakcie każdego z tych obrazów, lektor wypowiada takie słowa: „tata mówi prezerwatywy, mama mówi pigułki, ja mówię niespodzianka” W trakcie wypowiadania słowa niespodzianka, pojawia się właśnie to uśmiechnięte niemowlę.
Reklama jest przeurocza. Ja wiem, że jej twórcom nie prześwietlała chęć promocji katolickiego podejścia do narodzin, ale chyba trochę taką promocję zaserwowali.
Bo właśnie katolicy mają być otwarci na życie. Ta otwartość nie oznacza tego byśmy rozmnażali się jak króliki, bez jakiejkolwiek racjonalnej kontroli, w końcu jest 500 plus więc po co się ograniczać. Mamy prawo do zdecydowania ile chcemy dzieci, mamy prawo podejmować decyzję, że w sytuacji gdy już zostaliśmy obdarowani darem rodzicielstwa, więcej już dzieci nie chcemy. Natura kobiety pozwala na to by cieszyć się seksem, który niekoniecznie ma się zakończyć zapłodnieniem, przy czym nie trzeba stosować sztucznych środków antykoncepcyjnych.
Ta otwartość na życie ma się jednak przejawić tym iż, jeśli jednak kolejnym dzieckiem Bóg nas obdarzy to nie będziemy rozpaczać, ale przyjmiemy je z radością i z zaufaniem, że skoro On daje nam kolejne dziecko, to da też środki potrzebne na jego wychowanie.
Ta otwartość na życie to także pełne powierzenie te sprawy Bogu. Bo w końcu, ostatecznie to on o wszystkim decyduje. On może sprawiać że para która ma wszystko w porządku nie doczeka się potomstwa, ale także On może sprawić że para ze względów medycznych bezpłodna zostaje obdarzona dziećmi.
Ta reklama to także trochę pokazanie zmiany pokoleniowej. Wbrew bowiem temu co widać w telewizorach w Polsce coraz więcej młodych i tych jeszcze młodszych, bardziej na serio odkrywa swoją wiarę i zaczyna nią żyć pełniej niż ich rodzice. Wiara z ludowej tradycyjnej i często letniej, zmienia się w osobiste spotkanie z Bogiem, skutkujące pragnieniem otwarcia się na niespodzianki Boga w codziennym życiu.
Wiem, twórcom reklamy, zupełnie nie oto chodziło, ale w moim dziwnym mózgu pojawiły się takie skojarzenia po jej obejrzeniu, co poradzić.


W ogóle nie zrozumiałam na początku motywu z latającymi prezerwatywami. Co za bzdurna reklama.