Tagi

, , ,

Opowiem Wam o wyjątkowej kobiecie mojego życia. Ona jest najwierniejszą moją towarzyszką. Jestem przekonany, że będzie ze mną na dobre i na złe. Nawet wówczas, gdy zrobię jakieś głupstwa, choć wtedy na pewno nie będzie szczęśliwa i zrobi wszystko by nakierować mnie na dobrą drogę.

Ona pojawiła się w moim życiu, chyba zaraz po moim urodzeniu. Z domu rodzinnego pamiętam jej pogodną, uśmiechniętą twarz- z troską spoglądającą na mnie- a może na dziecko, z którym zwykle ją widywałem. Ta twarz spoglądała z kolorowego obrazu wiszącego w naszym mieszkaniu.

Z biegiem lat, relacje z Nią coraz bardziej się zaciskały. Coraz częściej zwracałem się do niej o pomoc czy radę. Zwłaszcza, wtedy gdy zabrakło w moim życiu mamy i babci. Wiele z nią godzin przegadałem, wieloma moimi sprawami ją obarczyłem. Choć chyba bardziej ja gadałem, Ona słuchała. Zdarzały się jednak takie sytuacje, gdy wiem, że słuchała mnie bardzo. Jestem przekonany, że na słuchaniu się nie skończyło. Opiekowała się mną i opiekuje nadal.

Pamiętam, jak pierwszy raz pojechałem do Jej domu. Zobaczyłem Ją w pięknej szacie, z koronami. Mówią, że Jest Królową- faktycznie Nią jest- ale ja zapamiętałem, ten niezwykły- pełen światła i troski wzrok. Tym samym wzrokiem, wyrazem twarzy przemawiała do mnie wówczas gdy odwiedziła moją miejscowość. Pozbawiona była wówczas szat i korony- ale to była Ona w wizerunku z Jasnej Góry. Chyba właśnie po tej wizycie-  gdy byłem jeszcze takim podlotkiem- zacząłem budować świadomą z Nią relacje.

Maryja, to osoba dzięki której jestem tu gdzie jestem. Zawdzięczam jej chyba wszystko. Pomaga mi, wspiera a i czasem gani. Uciekam się do Niej z całym moim życiem, powierzam wszystkie moje sprawy i wiem że dzięki Niej, łatwiej pokonuje wszelkie przeciwności losu. Wspiera mnie w tych sprawach najważniejszych ale i błahych. Jest dla mnie najskuteczniejszą orędowniczką do Nieba.

Moja mama, gdy dopadł ją nowotwór, bardzo często spędzała czas z różańcem w dłoni. Nie wygrała, niestety, z tą chorobą, ale chyba ten obrazek z dzieciństwa jest jednym z powodów mojego osobistego zaufania Maryi. Chyba dzięki przykładowi mojej mamy, później w dorosłym życiu i ja sięgałem po różaniec, zwłaszcza w trudnych chwilach czy w obliczu poważnych problemów.

Był też wyjątkowo trudny dla mnie czas. Wszystko się rozsypywało. Długoletni związek, sytuacja zawodowa była bardzo niepewna oraz wiele innych problemów. Wtedy też przypadkowo poznałem nowennę pompejańską. Zdecydowałem się na to iż spróbuje ją odmówić. Ten czas, z różańcem w rękach był dla mnie wyjątkowy. Nie tylko spełniło się to o co prosiłem, ale poukładało się wiele innych spraw, a sam poczułem wewnętrzny pokój serca i pewność, że wszytko będzie dobrze. Ten czas to dla mnie też okres wyjątkowo bliskiej relacji z Bogiem i chyba początek poważnego i świadomego nawrócenia.

Do dziś odmówiłem, więc wiele razy nowenny pompejańskie. Zwróciłem się o pomoc do Matki Bożej o spotkanie tej jedynej kobiety w moim życiu- dziś mam najpiękniejszą, najukochańszą żonę na Świecie. Nikt takiej nie ma 😉 Dzięki niej znalazłem takie a nie inne mieszkanie, udaje mi się w sprawach zawodowych, a i Ona wspiera całą moją rodzinę.

Powierzcie się i Wy jej opiece, zaufajcie Jej, a zobaczycie jak dużo dobrego zacznie dziać się w Waszym życiu, jak wiele łask Pan Jezus Wam ześle i ile – nie rozwiązanych wcześniej spraw, uda się rozwiązać. Ta przedziwna pomoc, jest wprost nieoceniona.

#MojaMaryja