Społeczeństwo Wiara

204. Co z tym Kościołem?

Tekst Szymona Zyśko, jaki ukazał się na portalu Deon.pl pt. „Kościół w Polsce obiera irlandzki kurs?” pokazuje bolesną prawdę o polskim kościele. Tekst powinien stać się obowiązkową lekturą na kolejnym Plenarnym Zebraniu Episkopatu Polski. Może stałby się, taką strużką wody, wyżłabiającą skałę buty, arogancji czy zaklinania rzeczywistości przez cześć polskich hierarchów. Mam bowiem wrażenie, że większość z nich boi się prawdy o tym, że przegrywa walkę o serca Polaków i to przegrywa na własne życzenie.

Tekst Szymona Zyśko skupia się na pedofilii w polskim Kościele i stosunku ludzi Kościoła do ofiar i sprawców. Rzeczywiście ten problem jest takim punktem zwrotnym w Kościele, ale walkę o serca wiernych Kościół przegrywa nie tylko z tego powodu, ale w związku z brakiem zdolności do prawdziwej ewangelizacji, z oderwaniem się ludzi Kościoła o realiów współczesnego świata, moralizowaniem zamiast ukazywania nauki Jezusa, pouczaniem zamiast nawracania, krytykowaniem zamiast ukazywania żywego Boga, politykowaniem zamiast ewangelizowania.

Żeby nie było. Patrzę z podziwem na kilku polskich biskupów, na czele z bp Rysiem. Wiem, że są tacy, którzy nie boja się podjąć trudnych tematów, wyjść do ludzi ze swoich biskupich pałaców, zacząć z ludźmi rozmawiać i to rozmawiać współczesnym językiem a nie kościelną nowomową. Wiem, że są odważni, którzy potrafią wprost przyznać, nie jesteśmy aniołami, jesteśmy grzesznikami, nie jesteśmy wzorem do naśladowania, ale wiemy, że jest Ktoś godny naśladownictwa- nauczmy się razem go naśladować.  Są wreszcie hierarchowie nie bojący się trudnych tematów, nawet tak trudnych jak pedofilia.

Brakuje jednak postaci pokroju kardynała Wyszyńskiego, Karola Wojtyły. Brakuje wizjonerów z charyzmą, którzy potrafiliby nadać ton całemu polskiemu Kościołowi. Zamiast liderów mamy natomiast kolegialne ciała i miałkość przekazu, tak dużą, że nie da się tego słuchać.

Na pierwszej linii, wierni spotykają księży. Różnych. Wielu jest ambitnych, z chęcią zmian. Jak to bywa jednak w korporacji, jeśli szefowie (a więc biskupi) żyją po staremu, to i tu na pierwszej linii żyjmy po staremu. Wiele razy widziałem, jak pomysły ewangelizacyjne, zapał młodych księży, jest łamany przez starsze pokolenie kapłanów. Proboszczowie, nauczeni tego, że należy im się szacunek, że jak jakiś wierny (petent) coś chce to przecież wie gdzie jest kościół. Jest gablota ogłoszeń, wiadomo kiedy są odprawiane nabożeństwa, no i czynna jest kancelaria. Co tu zmieniać. To wierni są tak głupi, że nie chcą do nas przychodzić, nie my. Wszystko przez ten głupi świat i dobrobyt.

Może brak wiernych, to jednak skutek postawy tychże kapłanów?

Wierni spotkają się z szeregiem przymusów, nakazów. Nawał spotkań pierwszokomunijnych i związanych z bierzmowaniem, karteczkową fikcją i często skupianiem się na zorganizowaniu pięknej kościelnej uroczystości, zamiast na rozpaleniu iskierki wiary w sercach wiernych.

Z ambon w polskich kościołach ciągle słyszymy język oderwany od rzeczywistości i teksty równie od niej oderwane. Homilie nijak nie związane ze Słowem Bożym przeznaczonym na dany dzień, to przecież norma, a homilie zupełnie nie praktyczne, oderwane od realnych problemów współczesnego świata a osadzone w filozofii, teologi, poezji to także nic nadzwyczajnego. No i wisienka na torcie, atak na ludzi zgromadzonych w Kościele że ludzie do Kościoła nie chodzą.

Wtedy jednak gdy większość okazjonalnych katolików do Kościoła przychodzi, przy okazji jednych czy drugich Świąt, zamiast ewangelizacji, próby pokazania żywego Boga, który jest działa i może z mocą zmienić życie każdego kto do tego życia go zaprosi, wierni słyszą list pasterski lub list rektora jakiejś kościelnej uczelni.

Kościół stracił rząd dusz nad Polakami, bo przepoczwarzył się w instytucje powiązaną z polityką, bo skupił się na sprawach społecznych, bo z butą i wyższością patrzy na swoich wiernych. Żąda podporządkowania swoim zasadom, ale nie tłumaczy skąd te zasady. Skupiono się na zasadach, na prawie, na tradycji- to ważne, ale to nie zadziała w społeczeństwie, jeśli zapomni się o Źródle, a tym Źródłem jest oczywiście Jezus.

Trzeba więc wrócić do podstaw, trzeba tego Jezusa ludziom pokazać. Żywego Jezusa, działającego tu i teraz. Trzeba na nowo rozpalać wiarę. Nie ma się co oszukiwać, wiara wygasa, czasem pozostawiając tradycję. W Polsce, wiele jest już środowisk, wspólnot, kapłanów które podejmują to zadanie.

Może ktoś podejmie się zadania, przeprowadzenia ewangelizacji, samego Episkopatu? Prawdziwie nawróceni hierarchowie, kapłani, którzy ponownie w swoim życiu spotkają prawdziwego, żywego Jezusa, będą mieć wielką siłę by tą wiarę przekazywać dalej.

3 thoughts on “204. Co z tym Kościołem?”

  1. może warto teraz napisać o wpływie homoseksualnych zachowań na skandale w Kościele, bo pedofilia tkwi w homoseksualizmie.

  2. Witam
    Myślę, że to równie ciekawy temat. Zgadzam się z tym stwierdzeniem pedofilia tkwi w homoseksualizmie, ale nie tylko.

    Mój tekst nie odnosił się wprost do pedofilii, na tym skupił się redaktor portalu deon.pl w tekście który stał się punktem wyjścia do mojego pisania. Mój tekst porusza, szerzej problem utraty autorytetu kościoła w społeczeństwie. Temat rzeka, do którego napewno jeszcze tutaj wrócę.

  3. Może po prostu brakuje wiary i świętości? Mistagogii (szeroko rozumianej) na miejscu obecnej zabawy pojęciami. Uczciwość, w aferach. Wierność Tradycji. i odejście od nie kończącego się konstruowania nowego, juz idealnego Kościoła. Rozmowa i szacunek dla wszystkich, również „tradycjonalistom” najszerzej rozumianych. Porzucenie identyfikacji „jaj estem Rydzyka”, a „ja – Bonieckiego. Porzucenie triumfalizmu. Zauważalnie, że tożsamość polska to nie tylko katolicyzm – oczywiście, ms swoje bardzo istotne miejsce. Last but not least, docenienie roli modlitwy kontemplacyjnej, ascezy-również tradycyjnej. Szukanie NAJPIERW Bożego Królestwa. Gloszenie chwały Boga i dążenie do świętości. NAJPIERW własnej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *