Tagi

, , ,

Można żyć z dnia na dzień, można egzystować, można zamknąć się w swoim świecie, w swoich problemach, w swoim środowisku, oblec się w skorupę bylejakości. Można. Tylko po co? Nie do takiego życia zaprasza nas Pan Bóg. Chrześcijanin, winien zarażać innych, radością życia, pasją, optymizmem, chęcią zmian na lepsze.

Skąd brać siłę do takiego podejścia do świata? W pierwszej kolejności od Źródła, którym dla nas Chrześcijan powinien być Jezus. Ale także, trzeba brać od innych, od świata, brać garściami. Słuchać co mówi Kościół, co mówi Jezus, żyć uczciwie, ale w tym ewangelicznym prawym życiu, otworzyć się na innych, na świat i brać z niego garściami, a potem garściami dawać. Tacy powinniśmy być.

Przeczytałem kiedyś piękne słowa:

Powoli umiera ten, kto nie podróżuje, kto nie czyta, ten kto nie słucha muzyki, ten kto nie obserwuje.

Powoli umiera ten, kto niszczy swą miłość własną, ten kto znikąd nie chce przyjąć pomocy.


Powoli umiera ten, kto staje się niewolnikiem przyzwyczajenia, ten kto odtwarza codziennie te same ścieżki, ten kto nigdy nie zmienia punktów odniesienia, ten kto nigdy nie zmienia koloru swojego ubioru, ten kto nigdy nie porozmawia z nieznajomym.


Powoli umiera ten, kto unika pasji i wielu emocji, które przywracają oczom blask i serca naprawiają.


Powoli umiera ten, kto nie opuszcza swojego przylądka gdy jest nieszczęśliwy w miłości lub pracy, ten kto nie podejmuje ryzyka spełnienia swoich marzeń, ten kto chociaż raz w życiu nie odłożył na bok racjonalności.

Pablo Neruda

Zróbmy więc wszystko by nie stać się żywymi trupami, by nie umierać powoli, ale żyć pełnią życia i w tej pełni nieść innym radość, miłość, optymizm, dobrą nowinę, dobroć, a więc nieść innym Jezusa!