212. II Spotkanie z Miłosiernym: posłuszeństwo

Podążamy drogą spotkań Świętej siostry Faustyny z Jezusem Miłosiernym. W ubiegłym tygodniu byliśmy świadkami pierwszych słów Jezusa zapisanych w dzienniczku przez świętą i pierwszego objawienia, które opisała.

W kontekście tamtych słów, pisałem o bożych natchnieniach, które czasem od siebie odrzucamy. Tylko, właśnie skąd mamy wiedzieć, że te natchnienia są Boże?

Jednym ze sposobów rozeznawania jest posłuszeństwo. Dziś Jezus objawia się siostrze Faustynie, wówczas gdy ze względu na stan zdrowia lekarz a za nim spowiednik, zabraniają siostrze Faustynie uczestnictwa we Mszy Świętej. Po tym zakazie, na modlitwie objawia się Faustynie Jezus mówiąc:

„Wiedz, że większą chwałę oddajesz mi przez jeden akt posłuszeństwa niżeli przez długie modlitwy i umartwienia.” (Dz.894)

Innym razem sam Jezus wysyła Faustynę do matki przełożonej by ta jej pozwoliła na pewną praktykę modlitewną. Faustyna spotka się z odmową, po której skarży się Jezusowi: „każesz mi iść prosić o te umartwienia, a matka przełożona nie chce mi pozwolić. Wtem Jezus rzekł do mnie: Byłem tutaj podczas rozmowy i wiem wszystko, i nie żądam twoich umartwień, ale posłuszeństwa. Przez to oddajesz mi wielką chwałę, a sobie skarbisz zasługę.” (Dz.28)

W Kościele winniśmy posłuszeństwo osobom duchownym, zwałaszcza gdy spotykamy się z nimi podczas  sprawowania sakramentów.

Gdy zatem nie wiemy, czy coś co w duszy nam gra pochodzi od Boga, warto rozeznań te natchnienia na modlitwie, a potem przegadać je ze spowiednikiem, albo kimś z otoczenia co do którego mamy pewność że to prawy człowiek. Czasem pewne nakazy i zakazy możemy słyszeć od męża czy żony. Jestem przekonany, że i przez nich może mówić Bóg. Posłuszeństwo, to cecha jaką powinien odznaczać się chrześcijanin: w środowisku pracy, w szkole, w kościele. Pracownik winien posłuszeństwo pracodawcy, uczeń student- nauczycielowi itd.

Posłuszeństwo, to jednak przede wszystkim, obowiązek stanu duchownego. Siostra Faustyna, była posłuszna i to mimo faktu, że wiele razy nakazy czy zakazy były dla niej krzywdząca. Tak samo O. Pio. Przez lata ciążył na nim zakaz publicznego odprawiania nabożeństw. Był posłuszny.

Dlatego nie rozumiem tych kapłanów, tych zakonników, którzy odmawiają posłuszeństwa swoim przełożonym. Potem czynią swoisty coming out, biegnąc do mediów uskarżając się na niesprawiedliwe potraktowanie. Nawet jeśli zostali niesprawiedliwe potraktowani, to co z tego? Po pierwsze posłuszeństwo! Jeśli będą posłuszni to to niesprawiedliwe nakazy czy zakazy przekują w prawdziwe Boże dzieło. Nieposłuszeństwo natomiast wprowadza zamęt. Zamęt to cecha, wiadomo kogo.


Drogą z Jezusem Miłosiernym kroczymy dalej,  za tydzień znowu Go spotkamy, o czym tym razem nam powie, przekonacie się już w piątek.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *