Społeczeństwo

226. „Tylko nie mów nikomu” wrażenia po zobaczeniu filmu

Zobaczyłem dokument Tomasza Sekielskiego „Tylko nie mów nikomu” o pedofilii w polskim kościele. Jest to kawał dobrej dziennikarskiej roboty, potrzebnej tak kościołowi jak i ofiarom zwyrodnialców w koloratkach. Film skupia się na opowiedzeniu historii ofiar księży pedofilów, kilku bardzo znanych księży. Znaczna cześć dokumentu skupia się też na reakcji hierarchów kościelnych, a końcówka dotyka roli Jana Pawła II w takiej a nie innej postawie kościoła względem postępowań małoletnich. Film pokazuje bolesną prawdę. Prawdę, o której od dawna wszyscy wiedzieli, ale prawdę, którą w Polsce jeszcze nikt tak mocno i dobitnie nie pokazał. Prawdę o tym, że zdarzają się zwyrodnialcy w sutannach i prawdę o tym, że często Ci zwyrodnialcy unikali odpowiedzialności a ich czyny były zamiatane pod dywan.

W filmie zaniechano jednak szerszego pochylenia się nad charakterem Kościoła Katolickiego, nad jego specyfiką. Momentami autorzy dopuszczali się dość kiepskiej i zupełnie nie potrzebnej manipulacji. Także retoryka całego filmu, może prowadzić do bardzo kłamliwego stwierdzenia: ksiądz- zboczeniec.

Nie można zapomnieć o tym, że w każdej dużej społeczności znajdują się osoby święte i bardzo nie święte. W każdej grupie zawodowej są prawi, z oddanie wykonujący swoje zadania ludzie i są niestety ci, którzy zachowują się w sposób sprzeczny ze swoim powołaniem. Są też przeciętniacy. Tak samo jest w kościele, bo kościół- ten hierarchiczny- to grupa ludzi z krwi i kości z licznymi błędami i wadami. Zdarzają się i tam niestety zwyrodnialcy. Tylko, zwyrodnialcy to jakiś margines- tak nie powinien on mieć miejsce, ale niestety się zdarza. Zabrakło mi w tym filmie, choćby wspomnienia o tej perspektywie.

Zupełnie także śmieszne są fragmenty, w których dwóch ludzi z ulicy, bez uprzedzenia próbuje dostać się do kard. Dziwisza czy jego rzecznika. Próbują któregoś dnia kilkakrotnie i nie udaje im się to. Nic w tym dziwnego. Zupełnie tak samo było by pewnie gdyby ktoś próbował dostać się do prezydenta, ministrów czy innych osób publicznych, pełniących wysokie funkcje społeczne. Do takich osób, po prostu trzeba się umówić. Tutaj na potrzeby filmu, nagrywa się bodaj dwie nieudane próby, po to by wzmocnić retorykę o niedostępności kościoła i wypięcia się na ofiary. Te fragmenty rażąco rzutują na rzetelność filmu,

Film oczywiście będzie wykorzystywany przez wrogów kościoła. Tylko, że winę za ten stan rzeczy nie można obarczyć jego twórców ale po pierwsze samych zwyrodnialców, a po drugie kościół hierarchiczny. Dziennikarz, jest od tego by pokazywać, także to co dla wielu trudne i bolesne.  Dobrze zatem, że film powstał. Niepotrzebnie w jego drugiej części zdecydowano się na chwyty o których pisałem wyżej, bo to co przedstawił w pierwszej jest wystarczające by pokazać jak wiele krzywd dzięki udawaniu że nic się nie dzieje spotkało młode niewinne osoby.

Kolejnym aspektem jest uderzenie w hierarchię kościelną. To, że część z nich zachowywała się głupio nie da się ukryć, wiedzieliśmy o tym już bez tego filmu. Znałem osobiście przypadek księdza, który mimo mocnych oskarżeń został przeniesiony na inną placówkę. Głupota? Mało powiedziane.

Taki wstrząs jest zatem potrzebny, bo może dzięki temu, wielu zrozumie- że przebaczenie to jedno, ale konsekwencje czynu to drugie.  W tych aspektach, nie może być miejsca na rozwiązania pośrednie. Osoby dopuszczające się takich czynów muszą być wydalane ze stanu duchowieństwa i przekazywane w ręce organów ścigania.

Bolesny to dokument. Pokazuje bowiem konkretne przypadki osób, które winny nieść miłość, prawdę o dającym dobro Zbawicielu, a zamiast tego nieśli krzywdę, zło, zboczenie i grzech. Bolesny to dokument, bo tylko Bóg jedn wie ilu ludzi, przez takich duchownych odwróciło się od Boga, straciło wiarę czy ma bagaż doświadczeń tak duży iż nie jest w stanie normalnie żyć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *