Kultura Społeczeństwo

251. „Nieplanowane”: kilka słów nie tylko o filmie

W ostatni weekend byłem w kinie, na filmie „Nieplanowane”. Film mnie zaskoczył. Z jednej strony nie spodziewałem się tak, mocnych momentami scen- jak np scena aborcji jakiej poddała się główna bohaterka filmu, z drugiej strony spodziewałem się obrazu, który będzie w sposób cukierkowaty przedstawiał świat antyaborcyjny  oraz w sposób diabelski cały ten przemysł aborcyjny. Tak często dzieje się przecież w kinie chrześcijańskim.W „Nieplanowanych” postacie są dość mocno osadzone w swoich rolach, ale jednak tego podziału na świat zły i dobry bez odcieni szarości nie było. Być może to zasługa tego iż film oparty został na prawdziwej historii.

Faktycznie film jest jednoznacznym potępieniem procederu aborcji ale praktycznie nie potępia ludzi. Zwiastun filmu i jego opis dystrybutora, wprowadza trochę w błąd. Podaje się iż główna bohaterka rezygnuje z pracy dyrektora kliniki zajmującej się aborcją po tym jak asystuje podczas jednego z zabiegów aborcji, gdy na urządzeniu USG widzi jak dziecko w łonie matki jest wysysane przez sprzęt medyczny. Faktycznie, wokół tego zdarzenia zbudowano oś filmu, ale to jednak nie do końca prawda.

W filmie obserwujemy losy młodej dziewczyny, która zostaje zwerbowana do pracy wolontariusza w klinice aborcyjnej. Robi to, bo naiwnie wierzy, że dzięki temu pomaga licznym skrzywdzonym kobietom. Wierzy też, że działania kliniki zmierzają tak naprawdę do tego by zmniejszać ilość dokonanych aborcji. Jest przekonana w słuszność swoich racji. Pnie się więc po szczeblach kariery, aż zostaje dyrektorem kliniki. W tym czasie widzimy jednak jak zachowuje się jej rodzina. Ludzie pobożni, wierzący. Widzimy rodziców, potem narzeczonego i męża. Oni, przy każdej okazji, gdy pojawia się temat pracy naszej bohaterki wyrażają sprzeciw. Mówią głośno że aborcja jest złem, że ich główna bohaterka powinna rzucić to zajęcie. Z drugiej jednak strony nie potępiają jej jako osoby. Obdarzają ją jako osobę miłością i akceptacją, choć nie akceptują jej zawodu. Wydaje mi się, że gdyby nie postawa jej bliskich, gdyby nie te szczere rozmowy, gdyby nie modlitwy zanoszone przez jej rodziców to sam widok jaki zobaczyła podczas aborcji główna bohaterka mógłby nie zrobić na niej wrażenia. Tyma czasem ta nieustępliwa postawa jej bliskich, była jak strumień niszczący skałę, a to co zobaczyła podczas aborcji było jedynie tym co przeważyło szalę.

Wielki plus tego filmu to także przedstawienie kobiet poddających się aborcji, bez potępienia. Wręcz przeciwnie, z filmu bije przesłanie o tym iż ofiarą aborcji nie jest tylko dziecko, ale także mama tego dziecka. Film do tych kobiet podchodzi z wielką delikatnością.

Dlatego uważam, że film zasługuje na duże brawa. Bije z niego dla nas wielka nauka na to jak powinniśmy postępować. Z jednej strony mamy obowiązek stać przy swoich przekonaniach, nazywać zło złem, ale uzbroić się też w cierpliwość. Mamy potępiać proceder a nie osoby. Trzeba skupić się na edukacji, pracy u podstaw, na naukowym niszczeniu tez głoszonych przez aborcjonistów. Nie wolno przestać nam się modlić, tak za te nienarodzone dzieci jak i za ich rodziców czy nawet osoby wykonujące aborcje. Film pokazuje też jak wielką ma moc modlitwa. Pada w filmie takie zdanie wypowiedziane przez naszą bohaterkę, że wówczas gdy przed kliniką były modlące się osoby, liczba zabiegów spadała nawet o kilkadziesiąt procent. Nie zapomnijmy więc, że modlitwa ma moc zmiany tego Świata i to zmiany na lepsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *