268. Męski wojownik

W jednej z książek ks. Kaczkowskiego przeczytałem, że to co ludzie najbardziej żałują u końcu swojego życia, to to że tak mało czasu poświęcali dla swoich bliskich, że nie zawalczyli o swoje relacje.

Dziś piątek, kończy się tydzień, a jaki on był u mnie- pod kątem relacji- żaden. Wychodziłem do pracy zbyt wcześnie, wracałem zbyt późno. Te łapane skrawki chwil z bliskimi, wieczorową porą, gdy po całym dniu ma się siłę co najwyżej siłę przytulić głowę do poduszki, to zbyt mało, by nazwać to budowaniem i pielęgnowaniem relacji.

Przegrałem ten tydzień. Zbyt mało czasu miałem na to co naprawdę ważne, na relacje, na budowanie więzi i bliskości z bliskimi, na zwyczajne bycie z nimi.

Jak to się dzieje, że potrafimy się zapędzić w kozi róg i pozwolić na to by zawodowa bieganina zabierała nam cały czas. My faceci, mamy szczególną zdolność do tego, by wmówić sobie, że wszystko jest ok, że to jest męskie, że to nawet heroiczne, bo przecież wolelibyśmy być z bliskimi ale w zamian za to ciężko harujemy na to by nasi bliscy mogli godnie żyć. Potrafimy sobie za takie postępowanie nadal medal zasługi i uważać się za rodzinnego bohatera. Tymczasem, prawdziwym heroizmem jest praca nad sobą i takie zorganizowanie czasu by mieć dla nich czas, by nie być tylko gościem w domu, osobą która przynosi pieniądze, ale by być kimś kto może z chudszym portfelem, ale przynosi siebie i swój czas dla swojej żony, dzieci dla rodziny. To jest bohater i prawdziwy męski wojownik.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *