Małżeństwo Wiara

360. Droga do świętości…

Już prawie przed tygodniem, w poranek Wielkanocny, klęcząc w kościele po procesji rezurekcyjnej, przed wystawionym Najświętszym Sakramentem, uświadomiłem sobie jak wiele zawdzięczam relacji z Bogiem.

Jezus dla mnie cierpiał, był torturowany, został zabity. Zmartwychwstał. Dał mi zbawienie. Żyje i działa w moim życiu.  Patrząc na moje wady, postępowanie, grzechy, które ciągle się powtarzają, jestem niegodny Jego miłości. A jednak mnie kocha i chce dla mnie jak najlepiej.

Gdy patrzę wstecz to wiem, że w życiu nic bym nie osiągnął gdyby nie On.

Tak On naprawdę daje za darmo. Od zwykłych spraw dnia codziennego po niezwykłe. Od spraw materialnych po tak piękne i ważne jak dziecko. On daje czasem mimo iż po ludzku jest to nierealne. Sam osobiście tego doświadczyłem.

Nikt i nic nie przekona mnie że On nie istnieje. On Zmartwychwstał, żyje i działa. Jest realną osobą, która czeka także na mnie bym bardziej słuchał Jego głosu, bym mówił „nie” wszystkiemu co odciąga mnie od Niego.

Kiedyś podczas spowiedzi usłyszałem od kapłana takie słowa, że trzeba nad sobą pracować, bo żona i dzieci potrzebują świętego męża i ojca. Jestem przekonany, że Świętość to życie w prawdzie, to bycie przyzwoitym, to unikanie krzywdzenia innych, to dobre wykonywanie swoich obowiązków, to troska o drugiego, to poświęcanie czasu dla innych a zwłaszcza dla małżonka, dla dzieci. Świętość osiąga się przede wszystkim dzięki relacji z Jezusem, bo świętość jest łaską. Trzeba zatem o tą relacje dbać, nie tylko od święta ale i na co dzień. Świętość osiąga się też poprzez pracę nad sobą. Bóg daje talenty i marzy o tym, by te talenty pomnażać, a zatem by się rozwijać, by pracować nad sobą, by od siebie wymagać, nawet wtedy gdy inni ode mnie nie wymagają.

Na początku Wielkiego Postu słyszymy polecenie: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”  Nawracajcie a nie nawróćcie, bo nawracanie jest procesem ciągłym, codziennym. Codziennie rano muszę ponowić tą moją decyzje, tak chce iść za Jezusem, chce dążyć do Świętości.

 


To ostatni tekst z cyklu „Postna Droga” Polubiłem, to bardziej osobiste sobotnie pisanie, będące niejako przelaniem na bloga moich aktualnych przemyśleń związanych czy to z zasłyszanym Słowem, czy aktualną sytuacją życiową. Taki rodzaj dziennika duchowego. Może dla czytających to mało ciekawe, ale dla mnie niezwykle pomocne. Może zatem, takie pisanie będzie się tu jeszcze pojawiać…  

1 thought on “360. Droga do świętości…”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *