385. Nie bój się, zaufaj.

Życie potrafi przytłaczać. Nawał obowiązków rodzinnych i służbowych. Problemy różnej wagi i kalibru, troska o to co dalej i jak sobie damy radę z tym czy tamtym często powodują że trudno jest zasnąć w nocy. Masz tak?

Jakoś tak… do bani

Chyba każdy z nas ma takie chwile. Ostatnio jakoś ze zdwojoną siłą uderzyły i u mnie. Z kryzysu wyrwała mnie siostra. Długa rozmowa z nią zaczęła w pewnym momencie przypominać dialog dwojga frustratów, którzy co prawda nie mają na co narzekać teraz, no ale przecież idą ciężkie czasy. Inflacja, straszenie załamaniem się rynku, pesymistyczne prognozy co do branży w której działa moja siostra itd. W pewnym momencie stwierdziłem, że to droga donikąd, może do szpitala psychiatrycznego lub przynajmniej gabinetu terapeutycznego.

Nie jesteś sam…

Uświadomiłem sobie, że razem z siostrą zapomnieliśmy o najważniejszym, o Nim. On Bóg jest Panem wszystkiego i z Nim wszystko jest możliwe.

Jedną rzeczą jest więc przygotowanie się na czasy kryzysu, zabezpieczenie majątku najlepiej jak się tylko potrafi czy przygotowanie przedsiębiorstwa na czasy recesji, ale inną rzeczą jest popadanie w czarnowidztwo, pesymizm czy strach przed jutrem.

Jutra nikt nie zna. Może dopaść nas kryzys gospodarczy ale może też przydarzyć się choroba i nawet jeśli tego kryzysu nie będzie nasz świat legnie w gruzach. Może też nadejść kryzys ale nas on nie dopadnie bo będziemy potrafili wykorzystać realia które wtedy zapanują.

W Jego ramionach…

Myśląc o jutrze, my chrześcijanie winniśmy więc nie zapominać o tym że możemy oddać się w opiece Bogu. Możemy zaprosić Go do naszych trosk, obaw, do naszego życia zawodowego, rodzinnego. Jego obecność nie da nam gwarancji że wszystkie nasze plany zostaną pomyślnie zrealizowane, że nie spotka nas nic złego, ale Jego obecność sprawi że ze spokojem serca damy sobie ze wszystkim radę.

Wierze że wszystko co mam jest od Niego. Wierze że dał mi mój zawód, moją firmę ale też rodzinę, dzieci. Mam tym wszystkim zając się najlepiej jak potrafię. Nie mogę zatem uchylać się od pracy, od działania, od rozwoju, ale z drugiej strony mam pamiętać że nie wszystko zależy ode mnie i tutaj jest miejsce na to by zaufać Bogu.

Krótko po rozmowie ze siostrą, o której pisze wyżej natknąłem się na pewne zdanie z księgi rodzaju: „Czy jest coś, co byłoby niemożliwe dla Pana? ” Rodz 18,14

Dla Niego wszystko jest możliwe. Zamiast zatem się zamartwiać, lepiej poświęcić czas na rozmowę z Nim o tych  naszych troskach, a potem wziąć się w garść i zająć się solidnie obowiązkami dnia codziennego.. Sprawdziłem- warto.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *